wtorek, 13 września 2016

19. Niehonorowe zagranie


Wan Lanfen przygotowała plan zagłady Heylin, według niej opracowany w stu procentach. I faktycznie, gdy go precyzowała swoim podopiecznym, wydawał się doskonały. Kimiko jednak i tak nie wiedziała, czy wolno jej odetchnąć z ulgą, acz rozwiewał on wiele wątpliwości.
– Każdy mężczyzna najlepiej czuje się na swoim terenie. Wiadomo, jak to samce. Zatem nasz drogi Imperator najmniej spodziewa się ataku w swoim pałacu, bowiem jest tak doskonale strzeżony. Rzeczywiście ciężko żeby zbuntowani wojacy zdążyli choćby wyciągnąć miecze z pochew, ale co w przypadku ataku skrytobójców o płci pięknej? Kobiety zawsze są podejrzewane jako ostatnie, w końcu uważa się, że są gorsze od mężczyzn, panów tylko w przenośni – zaśmiała się perfidnie. – Dlatego właśnie wykorzystamy tę okazje. Imperator straci czujność, kiedy będzie się dobrze bawić. Kimiko – spojrzała na speszoną dziewczynę – wiem, że jest twoim celem, ale sama rozumiesz, że na takiej imprezie pewne zasady muszą ulec zmianie. Chcę, żeby każda z was – znów zaczęła mówić do wszystkich Sióstr – zabiegała tej nocy o jego względy. Macie się uśmiechać, posyłać kokietliwe spojrzenia, wykorzystywać w pełni każdą okazje, jaka się wam przytrafi. Wykorzystajcie swoją wiedze, którą posiadłyście przez ten czas i uwiedźcie go. Któraś z was na pewno zaciągnie go do łóżka. Któraś z was na pewno zdoła dosypać mu narkotyk do herbatki. Któraś z was, na pewno otruje go, gdy już będzie spał jak niedźwiedź.
Po usłyszeniu wiadomości i obejrzeniu gustownego, choć drukowanego pospiesznie i na obszerną skalę zaproszenia, Kimiko nieustanie miała w głowie pytania o to, co się do cholery wokół niej dzieje. Skoro Chase Young zapraszał Dom Nocy do siebie, to w takim razie czy mógł wiedzieć o ich tajnej organizacji? Zaproszenie na imprezę mającą odbyć się za trzy miesiące grubo mijało się z sugestią, jakoby był świadkiem działania narkotyku. Zamiast zaproszenia na bal, powinien był wysłać wojownika z edyktem z ustalonymi dla nich kapitulacjami. Wiadomość zatem przyniesiona przez Matkę zbiła zarówno Kimiko, jak i Keiko z pantałyku. Przez chwilę upadła mniszka poczuła się znowu bezpiecznie. Widać niepotrzebnie panikowała i skreślała całą swoją przyszłość. Chase musiał znudzić się  nią tuż po pocałunku, po którym najzwyczajniej w świecie zasnęła i od razu wyszedł. Wielki kamień zdołał opaść z serca Kimiko, aż uprzytomniła sobie, iż jest jeszcze inna odpowiedź na to zaproszenie.
Zakładając, że Chase o wszystkim wie, mógł celowo to wszystko ukartować. Jego dążeniem może być właśnie ściągnięcie całego Domu Nocy z ich szefową na teren pałacu i tam publicznie, na oczach świata, ukarać za okrutnie zbrodnie, jakich się dopuściły. Wówczas nie będzie żadnej ucieczki, bo jak uciec z takiego pałacu, gdzie na każdym piętrze, korytarzu i murze czają się oddziały elitarnych wojowników? Jeśli to prawda i przypuszczenia Kimiko są słuszne, to jej Siostry i Matka pakują się w pułapkę. Co za tym idzie – powinna dowieść, że jest w niej dobro, że to pragnienie odpowiedzialności, za jakim tęskniła, nadal w niej dominuje i przyznać się do swojej wpadki, by nie stracić drugiej drużyny.
– Matko, nie jestem pewna, czy wolno nam ruszyć do pałacu – odezwała się niespodziewanie Dyris, zaskakując tym samym Gwiazdę Hanabi.
– A to dlaczego?
– Niestety, ale mam złe wieści. Chociaż nie ja powinnam o tym mówić, zaś ona. – Brutalnie wskazała Kimiko palcem. – Dalej, Gwiazdko. Pochwal się, co spieprzyłaś.
Zamiast tego spojrzała z rozpaczą na Keiko, która nie ukrywała swego zaskoczenia, że ruda jednak wie, co zaszło. Musiała się z tym kryć, by wykorzystać ten sekret na swoją korzyść właśnie w tej chwili.
– Chyba sama zamierzałaś się przyznać, co nie? Bo inaczej okryłabyś się zdradą. Chyba nie poślesz nas na pewną śmierć?!
– O czym ona mówi, Gwiazdo Hanabi? – wtrąciła Matka, której kończyła się cierpliwość.
Aczkolwiek Kimiko wiedziała, że nie ma innego wyjścia, bo jeśli nie ona, to Dyris o wszystkim się wygada, tak jednak coś wewnętrznie ostatkiem sił próbowało ją na daremnie powstrzymać.
– Bo… Bo ja… – zaczęła niepewnie, szukając odpowiednich słów. Lecz czy istniało coś takiego jak odpowiednie słowa, kiedy trzeba było przyznać się do błędu niosącego za sobą pasmo gorzkich komplikacji?
– Nie wyszło jej z Imperatorem – oznajmiła Dyris. – Wie o tym, co tu się wyrabia. Wie, że trujemy klientów.
– Że co takiego?! – Matka aż podskoczyła, a w ślad za nią poszły pozostałe Míren. Wszystkie pisnęły przerażone.
Kimiko postanowiła spuścić głowę i zamilknąć, dlatego też jej rywalka relacjonowała dalej to, co wie.
– Kiedy Imperator powiedział, że nie zapłaci, bo przysługuje mu jakiś rabat, pomyślałam, że ona mu coś głupiego palnęła. Gloriosa do niej zaglądała i ta spała, ale ja byłam tak zła, że znowu jej się nie powiodło, iż postanowiłam do niej wejść. I co się przekonałam? Ona wcale nie spała. Przez chwilę tak mi się wydawało, ale tak naprawdę miała fazę. Przechodziła swoje orgazmy, bo widać łyknęła nie tej herbaty, jakiej powinna!
Lanfen rzuciła wezwaniem do niebios.
– Powiedz mi, Kimiko, że to jakieś nieporozumienie!
– Ja… ja…
Popatrzyła po twarzach swoich Sióstr. Poczuła się okropnie, jakby ktoś przywalił jej młotem. Każda Míren spoglądała na nią nie tyle ze strachem, co z żalem. Ufały sobie, los każdej z nich był powiązany i każda znała stawkę – jeśli jedna nawali, życie wszystkich legnie na włosku – przez co Kimiko doznała wrażenia, że ma dłonie ukropione ich krwią, bo zawiodła. Zawiodła tak bardzo, że w kącikach oczu małej Fumi, która tak pragnęła nią być, dostrzegła łzy. Siostry kierowały się nieprzerwanie rozsądkiem i poczuciem odpowiedzialności. Dokładały wszelkich starań by uważać, by nie spieprzyć sprawy, by zachować czujność tygrysa. Wolały już się oddać i przeżyć stosunek z klientem, aniżeli pozwolić na głupie, niekontrolowane zabawy, w efekcie których groziło im zaniedbanie, niedopatrzenie i wreszcie wypicie narkotyku. Wszystkie poza jedną Kimiko, dla której przechytrzenie Imperatora i zemsta były tak istotne, iż zaślepiały ją, sprawiały, że zapominała o drużynie, jakiej ślubowała wierność ponad wszystko. Pozwoliła Wiecznemu na manipulacje, na wdrożenie swych podstępnych zagrywek. Chwila nieuwagi wystarczyła, by ją oszukać. Choć już nawet nie godność była dla niej najważniejsza, zaś ona sama i jej przetrwanie, bo i tak ją straciła w dniu, w którym zamknięto ją w miejscu takim, jakim był Dom Nocy, to jednak do końca chciała coś wygrać, odzyskać splamiony honor i odkupienie. Nieważne jakim kosztem.
– Dajcie mi szklankę wody, bo chyba zasłabnę.
Meisa stała najbliżej korytarza, więc poleciała do kuchni, by spełnić prośbę Matki. Wróciła po minucie; Lanfen już wówczas siedziała w fotelu, nie mając siły stać na nogach. Cały czas trzymała w dłoni zaproszenie, nie wiedząc, co z nim teraz zrobić.
Nastała grobowa cisza pełna wyczekiwania, nerwów, oraz niepewności nie do zniesienia. O czym myśleć w takiej chwili, w której nie wiedziało się, czy następnego dnia wciąż będzie się żyło?
– Kimiko, czy Dyris mogła się pomylić co do ciebie? – zapytała.
Tym razem wzięła się w garść i wydukała odpowiedź:
– Raczej nie sądzę… Rzeczywiście obudziłam się z efektami jak po wypiciu, a Imperator… Był jakiś taki pewny siebie. Myślę, że on podejrzewał od jakiegoś czasu, że w herbacie może coś być i wykorzystał moment nieuwagi na podmienienie filiżanek. Musiałam wypić tą złą…
– Jak mogłaś być taka nieostrożna?! Przecież z nas wszystkich najlepiej go znasz! – Yu Tian nie wytrzymała.
– Przestań – wtrąciła Keiko. – Każdej z nas mogło się to przytrafić. Właśnie dlatego, że to nie byle kto i powinniśmy spróbować mimo wszystko jakoś Kimiko wybaczyć. To Imperator. Crove, z którym ja się zmagam od dłuższego czasu jest ciężki do przechytrzenia to co dopiero ktoś taki, kto ma ponad tysiąc lat i uchodzi za najmądrzejszego człowieka na świecie?
Kimiko poczuła się od razu lepiej, kiedy przekonała się o posiadaniu wsparcia najdroższej przyjaciółki.
„Och, moja kochana sis…”
Przynajmniej na nią mogła liczyć, choć Keiko też chowała do niej niemały uraz.
– Skoro tak, to mogła dać znać, że tak ciężko jej z nim idzie – atakowała Dyris. – Ja mogłam spróbować. Może mnie by się udało. Teraz ewidentnie jesteśmy wkopane, a to zaproszenie to nie na imprezę, lecz na naszą egzekucje!
– Zaproszenie było dla nas przygotowane od dawna… Jednakże fakt faktem w takiej sytuacji również może stanowić pułapkę – powiedziała Matka. Westchnęła, masując się po obolałych skroniach. Niby wiele razy przewidywała co robić w przypadku porażki, ale kiedy przyszło co do czego strach uniemożliwiał skutecznie przywołanie jakiejś taktyki. Nie wiedziała kompletnie co robić poza wzdychaniem i przeżywaniem tego, co się stało. – Czy któraś z was próbowała może dziś wyjść na miasto? Zauważyłam, że mamy podwojoną straż przed drzwiami.
– Ja – przyznała Meisa. – Byłam dziś po cukier. Nikt mnie nie powstrzymywał.
– Hm – Matka ciężej się zastanowiła. – Gdyby wiedział, teoretycznie trzymałby nas tutaj właśnie po to, by mieć nas w garści. Ale gdyby tak było to bezsensu, że kazał przekazać mi zaproszenie i pozwala nam wychodzić. W końcu przez te trzy miesiące niemożliwym jest nie wyjść na miasto i od razu zorientowałybyśmy się, że coś jest nie w porządku, gdyby nas jednak więził. I po co w ogóle nas zapraszać, a nie od razu zgładzić? Czy naprawdę po to, by zrobić to publicznie ku przestrodze innym? Hm. Rozwiązań jest wiele.
– A może wcale o niczym nie wie? – zasugerowała Kimiko. – Może zdążył wyjść zanim zaczęła mi się faza?
– Może, choć to mało prawdopodobne, gdyż narkotyk działa praktycznie od razu. Może być też tak… – zawiesiła głos. – Że tylko ciebie podejrzewa o próbę zamachu, a nie cały Dom.
– Jego wojownika otruto, raczej weźmie też nas pod uwagę – przypomniała Keiko.
– Sprawę tamtego wojownika dawno zamknięto i Imperator przyjął fakt, że jednak wykończył go wirus. Bardziej wierzę w to, że tylko Kimiko jest podejrzewana, choć warto mieć pewność i się przekonać. Musimy się dowiedzieć czy mamy się czego obawiać.
„A co, jeśli tylko ja jestem podejrzana to nie ma potrzeby się martwić?” – Kimiko źle odebrała jej słowa.
– Jak możemy się tego dowiedzieć? – spytała Dyris.
– Jest tylko jeden sposób, by otrzymać jego natychmiastową reakcje. – Matka wymyśliła coś, od czego powrócił jej chytry uśmiech na twarz. – Wystawiamy jej cnotę!


To był strzał w dziesiątkę, gdyż faktycznie nieświadomy skrytej w trzewiach Domu Nocy organizacji Imperator nie pozwoli na to, aby jego własność, została wystawiona na sprzedaż, a sam raczył już przekonać Matkę, jak bardzo nie życzy sobie przeprowadzania tego typu inwestycji. Co innego, jeśli wie, bo wówczas cnota Kimiko nie miała wartości, o ile nadal ją posiadała.
Nikogo to nie obchodziło, czy Kimiko była wciąż dziewicą, czy też nie, ale z racji tej, że Matka wiedziała o wpadce, bez problemu Keiko mogła sprowadzić do Domu Nocy lekarza, bo z niczym nie musiały się kryć. Z drugiej strony Lanfen zrozumiała, że lepiej jest wiedzieć czy coś intymnego zaszło między tą dwójką wojowników, gdyż jest to szansa na jakąś dodatkową poszlakę.
 Miejscowy i najbliższy ginekolog nie ukrywał zdziwienia, jakie odmalowało się na jego twarzy z chwilą wkroczenia do burdelu. Kto by szukał dziewicy w takim miejscu? A owszem, Keiko poinformowała go, iż jego wiedza przyda się jej zdesperowanej koleżance, która za wszelką cenę musi wiedzieć, czy nadal ma nieprzerwaną błonę dziewiczą między nogami. Nie wdawała się z nim w szczegóły, on sam też niewiele pytał. Chciał tylko wiedzieć, kiedy mogło mieć miejsce ewentualne rozdziewiczenie, ile dni od tego zdarzenia mogło upłynąć. Dowiedziawszy się zabrał odpowiedni sprzęt i wyjawił od razu koszt tej prywatnej posługi. Wynosił tyle co zakup jednej nocy w zamtuzie. Co zabawne, wykupił takową od razu po tym, jak znalazł się na terenie przybytku i ujrzał piękną, młodą Fumi – rosnący i wciąż dojrzewający klejnot.
Kimiko widziała to, stojąc na korytarzu i czekając na niego, aż do niej podejdzie, by mogła go zaprowadzić do swojego pokoju, w którym mieliby prywatność i spokój. Przeraził ją fakt, że ktoś, kto ma ją badać, nie zachowuje nawet pozorów bycia profesjonalistą. Spojrzała wymownie z pretensjami na Keiko.
– Kogoś ty mi znalazła?
– Ma najlepszą renomę w mieście. Wiesz, wpadł do burdelu pewnie pierwszy raz i stwierdził, że a co tam, zabawi się. Nie przejmuj się, nic ci nie zrobi. Znasz ten kawał? Co łączy ginekologa z Pizzermanem? Obaj mogą co najwyżej powąchać!
Kimiko udała śmiech.
– Tylko że ten ginekolog wybrał sobie już dziewczynę na noc i widać jest chętny. Nie sądzę więc, by traktował mnie inaczej niż właśnie dziwkę, którą będzie można po dotykać…
– Jak spróbuje palniesz mu, że jesteś własnością Imperatora, chyba że przebije jego kwotę, jakakolwiek ona jest. Wtedy na pewno zostawi cię w spokoju.
Kimiko znów się zaśmiała, tym razem nerwowo.
Po chwili przyprowadzony mężczyzna zbliżył się i zmierzył uśmiechniętym zza okrągłych okularów wzrokiem Japonkę, do której przybył. Wzbudzał dreszcz na plecach.
– Zapraszam – mruknęła cicho Kimiko i wpuściła go do swojego pokoju.
Rozsiedli się na przygotowanych bordowych matach. Ginekolog nie spieszył się i pomału wyjmował swój sprzęt: małe lusterko, jakiś przezroczysty korek z dodatkowym uchwytem, coś podobnego do pałeczki, szczypce, białe rękawiczki, nożyczki…
– Bywała pani kiedyś u ginekologa?
– Raz.
– Zatem kojarzy pani na pewno, jak należy usiąść. Proszę rozwiązać lub podciągnąć hanfu tak, bym miał dostęp. Szeroko nogi.
Kimiko podciągnęła swoje szaty najwyżej, jak mogła, ściągając wcześniej majtki. Nie wiedziała czemu, ale straszliwe się bała każdego ruchu ze strony lekarza, nie mówiąc już o tym, co przeżywała na samą myśl poznania prawdy, czy Chase ją wykorzystał, czy też nie. Niepewnie rozsunęła nogi, trzęsące się jakby były z galarety. Ginekolog poprzez bycie miłym i sympatycznym próbował uspokoić dziewczynę, zapewnić, że nic złego się nie dzieje. Pomału wprowadził przezroczysty korek do jej wnętrza.
– Hm. To interesujące – powiedział do siebie pod nosem.
– Co? Co jest niby interesujące? – zaniepokoiła się.
– Miesiączkuje pani może normalnie?
„Nie! Jaszczur odebrał mi tę możliwość!”
– Eee, tak. Regularnie.
– A kiedy mniej więcej miała pani ostatnio okres?
„A z rok temu?”
– Nie pamiętam. Gdzieś tak chyba tydzień temu, może półtora… – rzuciła pierwsze lepsze.
– Hm. W takim razie to bardzo interesujące. – Sięgnął po szczypce, którymi otworzył sobie szparkę od pochwy dla uzyskania lepszego wglądu. – Powinna się pani zacząć owulacja i niby śluz z pani wypływa, ale błona choć naderwana, nie została wyrzucona. Ten stosunek na pewno odbył się pięć dni temu?
– Jak to…. Błona naderwana? – Kimiko z trudem to powtórzyła, wytrzeszczając oczy.
– Tak, ale patrząc na jej stan, śmiało bym powiedział, że stało się to w przeciągu dwudziestu czterech godzin, albo może nawet godzinę temu. Ciężko stwierdzić. Dziwne to. Badała pani może sobie cytologie?
– Ale zaraz, chce mi pan powiedzieć, że nie jestem dziewicą? – Głos się jej załamał. To nie mogła być prawda.
– No tak. Przecież jest pani prostytutką, czyż nie? Myślałem, że chce pani po prostu wiedzieć, kiedy miało to miejsce, bo słyszałem, że mogła być pani pijana i nie pamięta, ale nie sądziłem, że zaskoczy panią tak bardzo fakt, że ktoś sobie w pani ulżył.
– Chce pan powiedzieć, że jest we mnie sperma?!
– Ależ nie! To byłoby już fenomenalnie dziwne – zarechotał. – Źle się wyraziłem. Po prostu odbyła pani stosunek, tyle w temacie. Chociaż… patrząc na to, że jeszcze się pani nie oczyściła nie zdziwiłbym się widokiem nawet i tej spermy – zaśmiał się ponownie, co niby miało  dobrze wpłynąć na sytuację i ją poprawić, ale Kimiko ani trochę nie było do śmiechu.
„Jak… jak on śmiał…”
Ginekolog posprzątał po sobie, a potem szybko opuścił pokój, by zdążyć na wykupioną wizytę u młodziutkiej Míren. Kimiko opuściła swoje szaty i złączyła nogi. Była w szoku, więc siedziała nieruchomo, próbując przełknąć to, co właśnie usłyszała.
Do końca trzymała się nadziei, lub też bardziej wiary, że Chase nie jest takim prostakiem, ani chamem, że faktycznie jest człowiekiem honoru, który by jej nie ruszy dopóki nie wyraziłaby mu zgody – na trzeźwo! Widać będąc w fazie napalonej suki w rui wystarczył mu, by to zrobić i tym samym na zawsze oraz na dobre stracić wszystkie zalety i punkty, jakie nazbierał u Japonki. Co gorsza, ona sama nic nie pamiętała i nie było najmniejszej szansy na to, by mogła sobie przypomnieć. Matka wiele razy powtarzała, że narkotyk bardzo dokładnie wymazuje z pamięci to, co dzieje się podczas jego reakcji na organizm. W jednej, czarnej i niezwykle mocno dołującej minucie, w i tak stojącym w miejscu życiu, Kimiko doznała chyba najgorszego ze wszystkich przeżytych dotąd szoków. Nie sądziła, że Imperatora stać aż na taką podłość. Chyba gdzieś tam głęboko w sercu uroiła sobie, że jednak ma w sobie choć odrobine dobra i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości.



Nikt nie współczuł Kimiko utraty dziewictwa w taki sposób, w jaki by chciała, gdyż w zasadzie nikogo to nawet nie obchodziło, bo ile dziewczyn traci je przedwcześnie w wyniku gwałtów, które w Imperium mają miejsce średnio co trzy minuty. Sama Keiko nie udawała, że i ją to nie rusza, acz z czystej siostrzanej solidarności złożyła przyjaciółce stosowne kondolencje, próbując jednocześnie pocieszyć, że to nic takiego i nie ma się czym przejmować. Kimiko powzięła sobie jej radę do serca, ale nie prędko zacznie się do niej dostosowywać. Cnota była dla niej czymś mocno wartościowym, bo oznaką zachowania przynajmniej tej cielesnej czystości w tym świecie pełnym zepsucia i niebezpieczeństwa, wzrastających dzień w dzień ze strony stojących ponad prawem i brykających swawolnie niemalże wszędzie Heylin wojowników. Czuła się z tym źle, chociaż to chciała zachować na zawsze, a jeśli miałaby się z nią żegnać, to tylko z ukochanym, aczkolwiek nie planowała się zakochiwać i miała nadzieję, że nigdy nie przytrafi jej się ta paskudna, otumaniająca zdrowy rozsądek choroba. Niestety okrutne czasy, w jakich się obracała odbierały dziewczynie wszystko. Wszystko poza urodą, jak na razie, bo chociaż kiedyś, będąc młodsza, pragnęła być piękna i cieszyła się, kiedy podobała się jakiemuś chłopakowi, teraz dojrzała, że uroda jedynie ściąga na nią większe kłopoty. Bała się przeto co wyniknie z całej licytacji, którą Matka i tak miała plan zarządzić, gdyż co jak co, ale chodziło o sprawdzenie reakcji Imperatora. A jeśli nawet licytacja do końca zostałaby przeprowadza, zaś nieistniejące dziewictwo Kimiko sprzedane, to istniała całkiem spora szansa, że napalony klient, który przed stosunkiem pewnie się też napije, nie będzie się skupiać nad tym, czy w pochwie kobiety wyczuwa opory, czy też nie.
– Tak na wszelki wypadek, gdybyś pod nim wylądowała i wolała dmuchać na zimne, spinaj się w środku z całej siły – doradziła Matka, tak czysto na wszelki wypadek. – Uzna cię za ciasną w chuj i tylko o tym będzie przez cały czas myśleć. Dzięki temu kupi bajeczkę, że jesteś dziewicą.
Rozmawiały przy stole w saloniku i omawiały dokładnie jak wyglądać ma licytacja. Tak naprawdę o całości przekona się dopiero wtedy, kiedy się już zacznie. Od wpadki zdążył minąć miesiąc i od Imperatora oczywiście nie było żadnych wieści. Straż przed Domem Nocy nie zmalała, choć Míren mogły swobodnie poruszać się po mieście. Jedynie opuścić go nie mogły, ale z tego powodu, że wszystkie paszporty obywateli w momencie stały się nieważne i wprowadzono surowy zakaz podróży dokądkolwiek wraz z wejściem w życie ustawy o wzmożonej kontroli, a to spowodowanej tym, iż wiele młodych dziewczyn próbowało swych sił i migrowało jak najdalej od centrum Imperium, jakim był cały kontynent Azji.
– Na zaproszenie odpowiedziało aż osiemdziesięciu sześciu mężczyzn. Większość jest ze Stolicy, bo tam właśnie mieszkają najbogatsi. Czuję w kościach, że pobijesz wszelkie rekordy. Wszyscy zafascynowani są twoją urodą.
– Kim są ci mężczyźni?
– Głównie politycy, urzędnicy, jacyś właściciele wielkich firm. Nie ma wśród nich żadnego wojownika czy kogoś z kasty Imperatora. Ani jego samego.
„No tak. Jeśli wie o truciźnie to trzyma się teraz pewnie ode mnie z daleka. A to oznacza, że nikt nie przerwie licytacji, dojdzie do niej i zmuszona będę uporać się z klientem. Obym go tylko otruła.”
Plakaty i zaproszenia zostały rozesłane po całych Chinach, co kosztowało Dom Nocy sporej kupy pieniędzy. Matka jednak grubo wierzyła, że wszystko się spłaci, tym bardziej, że Imperator nie interweniował, a na pewno się już o tym dowiedział. To utwierdzało smutnie Míren w przekonaniu, że uważa Kimiko za zdrajczynię, szczęśliwie jednak tylko ją, a nie cały zamtuz. Z drugiej jednak strony wciąż pozostawało pytanie, że jeśli wie, to dlaczego nada nic z tym nie robi.
Kimiko zastanawiała się wielokrotnie czy aby nie napisać do niego jakiegoś listu. Za każdym razem jednak od razu rezygnowała, bo co ma niby napisać, kiedy nie wie, czy za chwilę nie wpakują ją aby do więzienia za próbę otrucia swego władcy. Poza tym ciskał w nią żal i pretensje, a także – i przede wszystkim – wzmożona nienawiść do niego. Ostatni miesiąc kosztował dziewczynę wiele nerwów. Nie tylko cierpiała na ciągły brak snu, zmagała się ze strachem, stresem, każde pukanie do drzwi przywodziło jej na myśl słowa, że to już koniec i wizje katów, ale także dołował ją smutek, lub w zasadzie rozpacz. Chase rozczarował Kimiko; rozczarował tak mocno, że nigdy mu tego nie wybaczy. Zachował się wobec niej jak najzwyklejszy prostak i na swój sposób ją zdradził. W końcu wierzyła w niego, w jego ukryte dobro, i że chociaż ze zwykłego szacunku do wojowniczki z te samej xiaolińskiej szkoły, nie zgwałci jej perfidnie. A gwałtem inaczej tego określić nie umiała, wszakże była jak pod wpływem pigułki gwałtu.
„Cham. Parszywy cham. Nienawidzę go.”
Może kiedyś, za parę lat, które nie wiadomo w jaki sposób jej upłyną zważywszy na to, że się nie starzeje, zdoła się z tym pogodzić, ale nigdy mu tego nie zapomni. To pewne. Aż zła była na siebie za to, że przyznała przed samą sobą, że listy z nim były super rozrywką, że w zasadzie nie narzeka na jego rozmowy, kiedy ona non stop zastanawia się, jak go otruć, oraz że pocałunek z nim jej się podobał. Teraz rozumiała, że się zapomniała i może zabrakło jej stanowczości i pewności, że chce go zgładzić. Musiała na nowo powtórzyć sobie, że Chase jest zły do szpiku kości i nie ma co się z nim spoufalać. Jego trzeba wyeliminować, nim znajdzie okazje do wykorzystania.
– Masz ostatni tydzień na przygotowanie się – powiedziała Matka. – Licytacja odbędzie się w sobotę o dwudziestej wieczorem. Trzy godziny wcześniej dasz występ tańca. Meisa nauczy cię układu, jest banalnie prosty i krótki, więc powinnaś ogarnąć go do perfekcji w trzy dni.
„Osiemdziesięciu sześciu mężczyzn” – myślała Kimiko z przerażeniem. „Aż tyle świń chce się do mnie dobrać. Co to za ludzie… Co to za świat…”


– Wybierz kartę. Obojętni jaką kartę – rzekła Choi Soo, trzymając w dłoniach obszerną talię kart, których rewers w postaci zielonej spirali na fioletowym tle zasłaniał avers z wróżbą.
Była to karciana gra produkcji heylińskiej wiedźmy Wuyi, która pozbawiona przez Księcia Heylinu swoich magicznych zdolności cholerne się nudziła. A ponieważ Chase nie chciał jej też utrzymywać i zarządził płacenie czynszu za mieszkanie w jego pałacu, wielowieczna kobieta musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie. Wymyśliła więc stworzenie karcianej gry z wymyślnymi wróżbami. Tak się składało, że ludzie coraz częściej zasięgali rad i kupowali przepowiednie od miejscowych wróżbitów, i czytali horoskopy, wierząc, że są prawdziwe. Sam Imperator był jednym wielkim skupiskiem magii: był wiecznie młody, nadnaturalnie silny, czarował prawie jak czarodziej i żywił się smokami. Nic więc dla poddanych nie stanowiło już dłużej bajki ani niespodzianki. A Gra „Karty Wyroczni” stała się szybko popularna, poniekąd też dla tego, że zawarte w niej wróżby o dziwo lubiły się od czasu do czasu spełniać.
Do zabawy potrzebna była przynajmniej dwójka osób. Choi Soo uwielbiała wszelkiego rodzaju gry, także bawienie się w wróżbiarstwo, dlatego zakupiła sobie komplet kart przy pierwszej okazji. Wraz z sceptycznie nastawioną do nich Keiko postanowiła je wypróbować.
– Mam – oznajmiła, gdy wyciągnęła zgodnie z poleceniem jedną z kart, trzymaną do siebie tyłem.
– Zamknij teraz oczy i powiedz: wierzę w magię Heylin.
Keiko najpierw wywróciła oczami.
– Wierzę w magię Heylin – powiedziała całkiem wiarygodnie.
Dziewczynom przyglądała się z ciekawością Fumi oraz Meisa, z boku również Kimiko, udająca, że wcale jej to nie interesuje i zajęta jest sortowaniem gazet.
– Teraz możesz odczytać wróżbę – poleciła Choi.
Keiko odwróciła kartę i na głos przeczytała:
– Gdy dzień promienieje choć humor czernieje, przybywa waleczny z balsamem na serce. I napis pod spodem: Spodziewaj się gości. – Następnie wybuchła śmiechem. – Nie wiem czy to się spełni. Od kilku dni cierpię na pusty grafik, a nie mam bliskich co mogliby chcieć mnie odwiedzić.
– Te wróżby zawsze się sprawdzają. Ja wylosowałam, że przez nieuwagę poparzę się wrzątkiem i rzeczywiście się poparzyłam przy parzeniu herbaty. – Choi pokazała zabandażowaną rękę.
– To teraz ja, teraz ja! – wyrwała się Fumi.
Nie wtrącająca się Kimiko trzymała się dalej z boku. Wierzyła w magię Heylin – lub raczej po prostu wiedziała, że ona istnieje, bo wielokrotnie przekonała się o niej na własne oczy podczas walk z Heylinem jeszcze za życia mniszki, tak jednak grę uważała za głupotę. Wszystko co wychodziło spod ręki Wuyi uważała za głupotę i tandetę. Nigdy nie przepadała za tą czerwonowłosą suką, która lubiła się z niej nabijać i cieszyła się, że już nie musi jej oglądać.
Fumi odprawiła ten sam rytuał, co Keiko chwilę temu, po czym wypowiedziała na głos przepowiednie:
Pilnuj nosa, boś nie osa. Do tego: Postaraj się unikać kłopotów. Kiedy ja nigdy nie wpadam w kłopoty!
– Fumi! Ty mała debilko! – Rozległy się krzyki zdenerwowanej Dyris. Fumi aż podskoczyła do góry, kiedy ruda zjawiła się w salonie, niosąc swoje ubranie całe w białych plamach. – Mówiłam ci, gdzie masz wieszać moje pranie, ale oczywiście wolałaś mnie nie jak zwykle nie słuchać i powiesiłaś je pod drzewem, na którym siadają gołębie! Teraz zobacz! Jest całe w gównie! Zrobiłaś to specjalnie, będziesz to prać od nowa!
– Kiedy… Kiedy to nie ja.
– Hej, spokojnie – w obronie najmłodszej stanęła Meisa. Obie bardzo się razem trzymały.
Dziewczyny odeszły kawałek dalej i zajęły się sobą. Tymczasem Choi uśmiechnęła się dumnie.
– Widzisz? – zwróciła się do Keiko. – Spełniło się. I to jak szybko!
– Tia… Akurat wróżba, którą wylosowała Fumi była dość… no taka, że do wielu sytuacji by pasowała, więc ja nie wiem czy to zaraz jakaś magia.
– Czy ja też mogę spróbować? – Kimiko stwierdziła, że jednak nic nie zaszkodzi się zabawić. Po minie Choi spostrzegła jednak, że nie ma ochoty z nią grać. Wszystko przez jej wpadkę po której wszystkie Míren oprócz Keiko przestały chcieć mieć z nią cokolwiek wspólnego.
– Jasne, siadaj – Keiko wyraziła zgodę, nie chcąc, by jej przyjaciółka była tak bardzo izolowana od swych Sióstr.
Choi przełamała się, rozkładając na nowo talię kart w dłoniach i wysuwając je do Kimiko.
– Wyciągnij którąś z kart. Zanim ją obejrzysz, powiedz: wierzę w magię Heylin.
Kimiko postąpiła zgodnie z instrukcjami. Po chwili przeczytała zawartość karty:
Młodość to szczęście, ty wielki diamencie. Starość ci nie grozi, lecz czym to szkodzi? – Zmarszczyła brwi, następnie doczytała: Przygotuj się na oglądanie śmierci.
Choi Soo niespodziewanie wyrwała kartę z rąk Kimiko.
– Oby ta się nie spełniła.
– Spokojnie. Nie udowodniono naukowo, żeby te karty faktycznie działały – uspokajała Keiko.
– Tak? To jak jego wytłumaczysz?
Wtem zabrzmiał dzwonek zawieszony nad drzwiami – ktoś przekroczył próg wejściowy. Matka natychmiast pojawiła się w saloniku i podeszła do blatu, wyjmując księgi z grafikami Míren. Keiko powiodła wzrokiem ku drzwiom i razem z Kimiko wytrzeszczyła oczy. Wojownik o kruczoczarnych włosach spiętych w koński ogon i kaukaskich rysach stanął przed małą recepcją.
– Chciałbym się umówić do tej co zawsze – oznajmił krótko Crove, którego nie widziano tak długo w Domu Nocy.
Keiko stanęła na równe nogi, pozostając wciąż niezauważona. Spojrzała na swój strój i stwierdziła w duchu, że mogła się lepiej ubrać.
– Już sprawdzam, czy są wolne miejsca – odrzekła Wan Lanfen, sunąc po rubrykach pod pseudonimem Gloriosa. – Ach! Jak wspaniałomyślnie. Gloriosa ma dziś cały wolny dzień dla pana. Chce pan go wykupić, czy wystarczy godzinka?
– Biorę cały dzień.
Położył grubą sakwę opchaną złotymi monetami. Matka szybko je policzyła, a następnie wystawiła rachunek. Wskazała stojącą za nim i drżącą jak trzcina na wietrze Gloriosę ręką. Nie trzeba było nic mówić. Gdy się zobaczyli, posłali sobie radosne uśmiechy i bez słowa do siebie podeszli. Crove chwycił dłoń Japonki, następnie pociągnął ją do jej pokoju, jak gdyby to on miał być od prowadzenia gości do łóżka.
Kimiko ściągnęła zamknięte usta w dół w zdziwieniu, a brwi do góry. Kiedy Crove i Keiko zniknęli za korytarzem, stwierdziła, że podejdzie, by może zdążyć rzucić przyjaciółce ciche „powodzenia”, wszakże biedna tak długo nie radziła już sobie z otruciem wojownika. Ale na rogu łączącym salon z ciemnym korytarzem do jej pokoju, Kimiko zatrzymała się, dając przedtem mały krok w tył dla zachowania bezpiecznej odległości. Aż przetarła z wrażenia w oczy. Przed wejściem do pokoju, w którym miałby odgrywać się cały rytuał uwodzenia, by oszukać człowieka Heylinu, Crove i Keiko wpadli sobie w objęcia i jak prawdziwi kochankowie, wielce ryzykując, całowali się gorąco i namiętnie.

17 komentarzy:

  1. ...
    Tym ginekologiem czuję się w wuj skonfundowana i wiesz co?! Jakoś tak dziwnie mi źle i pusto od rozczarowania Kimiko.

    Normalnie powiedziałabym: nie martw się, Kimi, jesteś czyściutka, moja sis nie rozdziewiczyłaby cię z Chase'em nie pisząc jak to się właściwie stało. No ale potem ginekolog mnie zwtfował.

    Dalej, nie kumam matki. Przecież jak się książę Czesław pojawi na karym koniu, bo jakimś dziwnym cudem nie wpakował się w Kimi, to urwie jej głowę. xD

    Dalej... Dyris to pipa.

    Wiesz co? W tym festiwalu rozczarowania, nieszczęść i smutków podglądanie Croveiko było jak miód na zbolałe serce. Oni się kochają! O mój... A jednak w ich zepsutym, beznadziejnym świecie, gdzie gwałci się co trzy minuty kobiety da się wykrzesać okruch miłości. Wzruszyłam się jak on ją tak zabrał, co jest dziwne, bo mnie takie miłostkowe pierdoły nie ruszają, chyba że dotyczą Chamiko.

    No więc reasumując: W Chase'a póki co nie zwątpiłam, acz jeśli nie pojawi się na licytacji i jej nie przerwie, pokazując tym samym, że nie zgwałci Kimiko, znienawidzę go i przestanę czytać HG.
    Kimiko jest mi tak szkoda, że zaraz zamknę się w pokoju i będę ryczeć.
    Kocham Croveiko. <3

    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ogóle to nie chcę czytać hg przez najbliższy miesiąc, słyszysz? Mój chamikowy świat się zatrząsnął. Muszę się wypłakać xD wisisz mi chamikową rekonwalescencję.

      Usuń
    2. Hura! xD Jakże ja chciałam Cie zaskoczyć. Wreszcie mi się to udało! xD Możesz być skonfundowana, ja jestem z siebie dumna! xD
      Wiesz, mógł się w nią w wpakować i nadal może przybyć. A i może też w wgl nie przybywać, niezależnie od tego czy sobie użył, czy nie. To jedyny sposób, żeby się dowiedzieć, a Matka, jak widać, w ogóle się go nie boi. ;p

      Dyris to pipa? Och, sis. Żebyś wiedziała co ona zrobiła... Ale to dowiesz się potem. xD Nie pocieszyłaś się tym, że gołębie obsrały jej ciuchy?

      Cieszę się, że dostałaś taki miód. Właśnie tak się przejęłam czy rozdział nie wychodzi zbyt pełen smutku, więc stwierdziłam, że to już czas na pokazanie, co dzieje się między tą dwójką. xD
      Widzisz, pewnie rusza Cię dlatego, że dotyczy to jednego z najlepszych wojowników Chase'a. A co, niech też postacie trzecioplanowe mają swoje życie prywatne. xD
      Jeśli nie on, to wtedy nasuwa się pytanie, kto? :D
      Co za groźba! xD Wezmę ją bardzo pod uwagę. XD
      Oj siiiis. <33 xD

      Usuń
    3. To chyba się nawet uda, bo nie wiem kiedy dam następny rozdział. xdd

      Usuń
    4. Wiesz co, dopadła mnie paskudna wizja Dyris maczającej paluchy w cnotę Kimiko........ Fuuu.

      Skoro tak stawiasz sprawę, oby podstępna ściera spadła ze schodów na tym balu, złamała kończyny i żeby gołąb ją zesrał.

      Usuń
    5. xDDDD Wiesz, równie dobrze Kimi sama mogła ją stracić. W klasztorze podczas ekstremalnych ćwiczeń np... Ciężko zweryfikować przyczynę na ten moment, możliwości jest wiele. xD
      Czyli miałam słuszność zakładajac, że po hg bedzie Ci potrzebne pocieszenie. Ale nie sądziłam, że aż tak. xD
      A co jeśli Chase już nigdy nie odezwie się do Kimi i do niej nie przyjdzie i Kimi nigdy nie dowie się prawdy?

      Usuń
    6. Sratatata, lekarz powiedział, że TO się stało na dniach.
      Tak, potrzebne mi pomoc. Pogotowie Chamikowe!

      Właśnie tego się boję. Kimi stanie się zapomnianą konkubiną. ;(

      Ale wiesz, wciąż nie mogę z tego fragmentu:,drżącą jak trzcina na wietrze Gloriosę ręką. Nie trzeba było nic mówić. Gdy się zobaczyli, posłali sobie radosne uśmiechy i bez słowa do siebie podeszli.

      Był taki doskonały. Tak bardzo im kibicuję. xD Chociaż ja i tak wiem, jak to się skończy: totalnym dramatem. Zabijesz Crova, a Keiko okaże się suką. Tak będzie, czyż nie?!

      ;(

      Btw: Crove i Jebaczek to moje ulubione kotki. Czy Twoje też? XD
      Napiszmy kiedyś chamikowego oneshota z ich punktu widzenia xD

      Usuń
    7. Nie. On powiedział, że jest zaskoczony, że Kimi się nie oczyściła, że wygląda, jakby mogło się stać na dniach, może właśnie w przeciągu godziny, ale jak wiemy, Kimi cierpi na nieśmiertelność. xD Więc to wina tego. To utrudnia nam stwierdzenie, kiedy dokładnie miało miejsce rozdziewiczenie. Ale fakt... nie mogło się to już stać za czasów Xiaolin. xD
      Oooj. <3 Zapomnianą konkubiną. Lubię, kiedy się tak o nią martwisz. xD

      Kurcze. Brzmi całkiem ksionszkowato. Weź przestań, bo jeszcze popadnę w samo zachwyt, a wolę myśleć o sobie, jak o tandetnej pisarce tworzącej tandetne opka. xd
      Nic Ci nie powiem, jak oni skończą! xD Mogę Ci tylko tyle zdradzić: Chase wie o związku swojego wojownika i mu kibicuje. A powinno Ci też dać właśnie do myślenia to, że pozwolił mu zajrzeć do burdelu. Czy więc wie o truciźnie? A może coś kombinuje?!

      Moje też! xD A wiesz co najlepsze w nich własnie? Że to nasze wspólne postacie. <3 Jak napiszesz, z wielką chęcią poczytam. :D Tylko weź umieść gdzieś tam w tle wątek Chamiko. Mogą być chociażby tylko wspomnieni. xD

      Usuń
    8. Crove i Jebaczek to nasze OC. XDDD Powiedz chłopakowi, że masz ze mną dzieci - ucieszy się! XD

      Czyli to znaczy, że... mam sieczkę. To kiedy i gdzie, i kto tę babę pyknął? Zwisający strzępek błony Kimiko będzie mi teraz spędzał sen z powiek.

      Jesteś doskonała, no przecież każdy widzi. Nie możesz polemizować z Każdym!

      Naprawdę?! Już wyobrażam sobie, jak to wyglądało:

      - Crovuś, kiciusiu, coś taki smutny?
      - A bo dawno się z dziewczyną nie widziałem, tą co w burdelu pracuje.
      - Trzeba było mówić! Odstaw to mleko, weź kąpiel, ubierz się ładnie i bardzo proszę 10000$. Pozdrów mojego smoczka tak btw, odwiedzę go na dniach i się oświadczę. xD

      Myślałam o tym, że Ty byś była Jebakiem, ja Crovem albo na odwrót i komentują randki ich pana i to, jak bardzo zmienił się pałac, odkąd Kimi nim zarządza. xD nowe zasłony itp. xD

      Usuń
    9. Może lepiej nie. xD Już wystarczająco krzywo patrzy się na naszą chamiko obsesje. xD
      Hahahaha. XD Nie martw się, to nie potrwa długo. Czasem się boję,że spaczę Ci kiedyś mózg xD
      XDDDDDD
      E tam. Daleko mi wciąż np. do Ciebie. XD
      Hahaha. Nie, raczej to tak nie wyglądało. Niestety. xD
      Wgl powinnaś wziąć teraz pod uwagę to, że Keiko jest pewnie stronnicza skoro chodzi z Crovem. Zdrajczyni Domu Nocy. xD No i ten. Jestem ciekawa, czy następne rozdziały zdołają zmienić Ci pogląd o Dyris, czy może już na zawsze jest dla Ciebie skreślona. ;x
      Pomysł wdeche. Ale nie wiem czy pamiętasz, ale już kiedyś miałyśmy podobny z udziałem Chamiko i...nie wyszło. xd Wszystko ofc przez to, że tak mało piszesz. :x

      Usuń
  2. Bonnie9/13/2016

    Co tu się stało... Kimiko... Chase... Matka... Co...?
    Chcesz mi wmówić, że Chase mógłby wykorzystać tak perfidnie naszą Japonkę? Jeśli on faktycznie to zrobił to jest u mnie na zawsze przekreślony. Może to wszystko to jedno wielkie nieporozumienie...
    Podoba mi się gra karciana. Ciekawe te wróżby. Sama wymyślałaś? :) Wrożba Kimiko bardzo intrygująca. ^^ Czyżby na zawsze już miała zostać nieśmiertelna? Ponoć miał to być tylko taki okres próbny.
    Haha, biedna Dyris. Ale kto zrobił jej takie "kawał" z ciuchami? Fumi nie wiedziała o co chodzi. Czyżby sabotaż?
    A i wróciłaś do licytacji. Znowu nam ona grozi. Oki... Jeśli Chase nie wkroczy, będzie nie ciekawie! xd
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle udało ci się mnie zaskoczyć. Weszłam tak sobie, bez entuzjazmu na twojego bloga, a tu takie coś! Jakoś nie wierzę w winę Chase'a, ale cóż, nie jestem obiektywna. Kibicuję Keiko, a te gołębie... Rozwaliłaś mnie tym. Oby przepowiednia z karty się nie spełniła, ale jak znam opka, to pewnie się ziści.

    Powodzenia życzę, oby tak dalej. Sama mam problemy z dokańczaniem tego co zaczełam.
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy9/16/2016

    Bez jaj ja chce chamiko ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo rozbawiło mnie, że kazał Wuyi płacić czyns xd A poza tym czuję się usatysfakcjonowana - tyle wydarzeń! Kimi nie jest dziewicą! Crove i Keiko! Tyle emocji!
    Btw. ładne tło, twoje dzieło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że wciąż czytasz! :D Hah, ano kazał. xD Postaram się, żeby w następnym rozdziale też ich nie zabrakło. :)
      Nie, to nie moje dzieło. :) Jedynie szablon.

      Usuń
  6. Chase nie zrobiłby tego. Jest przecież honorowym Jaszczurem. Tak nie może być. Jestem ciekawa, jak wyjaśnisz tą tajemniczą utratę dziewictwa Kimiko. :D
    Crove i Keiko? Zakazana miłość w tle nam się pojawia. Chciałabym przeczytać o ich związku trochę więcej! Tak samo o chamiko. Ja się pytam – Chase co ty knujesz? XD
    Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty, stanowią wyłączną własność ich autorki - LayaliN. Jakiekolwiek kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie materiałów w celach innych niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
____
Obrazki zamieszczane w rozdziałach pochodzą z Internetu.

Obserwatorzy