czwartek, 8 września 2016

18. Wpadka



– Kimiko! W tej chwili się obudź!
Wołania przyjaciółki wybudziły niebieskooką Japonkę ze snu. Spoczęła w pozycji siedzącej, spuszczając z siebie ramiona Keiko, wiszące na niej niczym zasłony, które z siłą huragany potrafiły targać nią jak kukłą, by wreszcie się wybudziła, bo zasiewa niepokój.
– Która godzina? – spytała, ziewając. Czuła, że spała długo i jednocześnie nadal męczyło ją jakieś olbrzymie zmęczenie. Dziwnym by było przypadkiem, gdyby nie wyspała się, zwłaszcza że dopiero teraz ktoś zdecydował się zakłócić spokój jej drzemki. Zupełnie jakby miała nie spać od kilku dni. W dodatku między nogami rozrywały ją olbrzymie pokłady gorąca. Czyżby podniecenie po pocałunku nadal trzymało dziewczynę?
– Godzina? Spałaś całą dobę odkąd Wieczny od ciebie wyszedł! – zawołała Keiko, co raptownie ocuciło Kimiko z resztek niewsypania. Zaraz po tym krzyku Gloriosa skrzywiła się i zerknęła na drzwi od pokoju.
– Jak to całą dobę? Jak to możliwe?
– Ha! Ty mi lepiej wytłumacz.
Kimiko złapała się za bolącą głowę. Czuła się jak w gorączce.
– Nic nie pamiętam oprócz… – urwała. Nie była pewna, czy jest się czym chwalić. Akurat pocałunek z Księciem Heylinu nie opuszczał jej myśli, ale jak zareagowałaby przyjaciółka słysząc o nim? Keiko miała posępną minę i usta zaciśnięte w cienką linię. – Muszę się czegoś napić.
Kimiko rozejrzała się za wodą. Spostrzegła, że przy łóżku leży tacka z herbatą dobrą na obolałe poranki – lub też popołudnia. Zdążyła wystygnąć, jednak to upadłej mniszce ani trochę nie przeszkadzało. Jedynie brak odpowiedzi na to, co się działo i dlaczego cierpi na syndrom urwanego filmu niewyobrażalnie dokuczał. Nie przypominała sobie, by tamtego dnia cierpiała na jakieś silne zmęczenie, więc tym bardziej nie potrafiła wytłumaczyć sobie, dlaczego to zmorzył ją sen.
Z wielką ostrożnością wzięła drobny łyk i spojrzała na Keiko, która nie wytrzymała i wybuchła, sycząc:
– Gadaj! Co pamiętasz jako ostatnie?
Kimiko przełknęła, robiąc minę szczeniaczka apelującego o zniżenie tonacji głosu i powstrzymanie się od gniewu. Na razie dręczyły ją tylko podstawowe pytania o to, co się działo. Nie docierała do niej jeszcze powaga całej sytuacji.
– Raczej nic dobrego… – Naszły ją większe wątpliwości co do tego, czy przyznać się do zbrodni, czy może skłamać.
„Przyjaciółce nie wolno kłamać…” – stwierdziła ostatecznie.
– Całowałam się z nim.
– Co kurwa?
– Całowałam się z nim – Kimiko powtórzyła ciszej, jakby chcąc wierzyć, że wyznanie nie dobrnęło do Keiko i to dlatego się tak unosi.
– Słyszałam, ale i tak: co kurwa?! – Chociaż Keiko mówiła podniesionym głosem, dbała, by nie przekroczyć pewnej normy w głośności, i by nie ściągnąć niepotrzebnie ciekawskich uszu, zawsze chętnych stanąć pod drzwiami i zacząć podsłuchiwać. Akurat większość sióstr wyszła na zakupy, więc liczyła, że poprzednie krzyki ujdą jej na sucho. Wzięła głębszy oddech, chcąc na stoicko przetrawić informacje. – Nic więcej nie pamiętasz?
– Nic co działo się potem…
Keiko westchnęła tragicznie, zjeżdżając dłonią po twarzy. Cichy jęk jakby wewnętrznego bólu wyrwał się z jej krtani.
– Tylko nie to.
Kimiko wyczytała z jej spojrzenia jakież to podejrzenie przyszło jej do głowy i wyprostowała się ze strachu. Wytrzeszczyła oczy.
– Myślisz, że mógł…? – Nawet nie była w stanie to wypowiedzieć, co dopiero zacząć w to wierzyć. Przecież gdyby do czegoś więcej doszło, wiedziałaby. Na pewno by wiedziała. A naprawdę istniała szansa na coś tak strasznego, wszakże straciła nad sobą kontrolę.
– Zanim zaczniemy panikować, ustalmy jedną rzecz – zarządziła Gloriosa. – Czy pilnowałaś filiżanek?
– Oczywiście – Kimiko palnęła bez zastanowienia.
– Jesteś pewna? Pomyśl. To bardzo ważne. Czy na pewno ani razu nie odwróciłaś się na dłużej niż sekundę, ani nie odeszłaś od stolika bez niego; czy na pewno nie dałaś mu żadnej zasranej możliwości, by mógł ci te filiżanki podmienić?
Słowa Keiko były niczym małe igły, wolno szpikujące serce Kimiko, które zaczynały okupować co raz to większe obawy. Faktycznie nie pomyślała o tym wcześniej, a teraz wiadomość o tym, co może jej potencjalnie grozić uderzyła w nią niczym lodowata woda wylana z wiadra na środku ulicy podczas upalnego dnia. Nie chciała mimo wszystko sięgać pamięcią wstecz, acz tylko tak istniała szansa na dojście do prawdy, a to dlatego, iż intuicja podpowiadała, że ta prawda w istocie będzie boleć. Nie było jednak innego wyjścia, jak zmusić się, co też uczyniła i wówczas przy intensywnych próbach, odzyskała cały sceniczny zapis z ostatnich zdarzeń. Przypomniała sobie wannę, wygnanie go do pokoju, dołączenie do niego, siedzenie naprzeciwko siebie… Aż do momentu, w którym faktycznie na pewien moment – bardzo krótki moment – odeszła od stolika po to, by podejść do drzwi, zawołać obecną na korytarzu Fumi i poprosić o dostarczenie ciasteczek, o jakie zapytał książę...
Spanikowała. To były sekundy, może minuty – ale dla Wiecznego o nadludzkiej szybkości mogły aż za bardzo wystarczyć.
– Nie… nie…!
Keiko złapała ją za rękę, nim zdążyła się nią uderzyć. Choć z drugiej strony należało jej się za popełnienie takiej gafy, nie mówiąc już o tym, że takie zachowanie – nieprzygotowanie się do spotkania i wołanie koleżanki z korytarza – nie przystoi nikomu, kto przebywał w obecności Imperatora. Keiko posmutniała i złagodniała zarazem, wiedząc, że troska bardziej tu pomoże niż krzykliwe opieprzanie, acz również miała szczerą ochotę na to drugie. Jeśli podejrzenia są prawdziwe, to Kimiko zwyczajnie w świecie spaprała sprawę, a za to nie można oczekiwać żadnego głaskania, zaś jedynie batów. Bądź co bądź Matka i ona sama przestrzegłu ją tyle razy, iż pod żadnym pozorem nie wolno spuszczać oczu nigdy z filiżanek, albo cała działalność Domu Nocy zostanie zagrożona, a życie skrytobójczyń stanie pod znakiem zapytania.
– Raz odeszłam do stołu… A potem… – Teraz wszystko do niej docierało, włącznie z odpowiedziami na niektóre pytania. – Już wiem, czemu dałam mu się pocałować. To narkotyk. To ten jebany narkotyk. To ja go wypiłam! Ale ja jestem głupia! Powinnam zacząć coś podejrzewać, gdy on tak bez żadnych pohamowań wypił swoją filiżankę… Głupia, głupia, głupia! – Kimiko złapała się za włosy i ciągnąc za nie, poczęła pochylać się do przodu i do tyłu, upodabniając się tym samym w momencie do pacjenta ze szpitala psychiatrycznego.
Keiko złapała ją.
– Głupia po stokroć! Wiesz co to będzie jeśli Matka się dowie?
– Nie mów jej tego…
– Muszę!
Kimiko poczuła kolejną igłę w sercu.
– Wszystkie jesteśmy teraz zagrożone. Możemy stracić głowy i to przez ciebie, droga sis!


Chwilę po powierzchownym ustaleniu tego, co się wydarzyło, Keiko wyszła wściekła z pokoju Kimiko, po raz pierwszy zostawiając przyjaciółkę samą na lodzie z problemami natury psychicznej.
Godzinami leżała na łóżku z rozłożonymi rękoma, jak gdyby ją ktoś do niego przybił. Marnowała resztę dnia na rozmyślanie o tym, co było – zwłaszcza o pocałunku, którego dopuściła się na łamach jakiejś słabości, o którą nigdy by siebie nie posądzała. Widziała aż za bardzo wyraźnie jak oczami widza z trzeciego planu, jak w jednej sekundzie siedzi przed nim, zaś w drugiej spoczywa już w jego ramionach, otumaniona niczym ofiara zaklęcia. Widziała siebie najpierw spiętą, a potem całkowicie rozluźnioną i ukontentowaną. Widziała zadowolenie i przyjemność domalowującą się w drżeniu jej ciała, jak i na twarzy. By uciec od tych wizji, Kimiko potrząsnęła mocno głową.
Wpatrywała się w sufit lub przymykała powieki, szukając wyjścia z tej klatki wspomnień, w którą podświadomość na siłę ją wpakowywała. Pragnęła uciec od ech słów, dotyku i zapachu Księcia Heylinu. Pragnęła wymazać to ze swojej pamięci, udawać, że nic tak karygodnego nigdy nie miało miejsca. Lecz niestety pocałunek był jak najbardziej prawdziwy, jak prawda o tym, że kiedy trwał jej dusza, umysł  i serce mówiły jednoznacznym głosem: jest fantastycznie przyjemny.
Zamkniętymi w pięści dłońmi przykryła sobie oczy. Przyjemność to chyba najokropniejsze ze wszystkich uczuć. Już wolała, by przez tydzień dręczyły ją bóle menstruacyjne, aniżeli mieć chrapkę na ponowne odczucie tego, co towarzyszyło jej podczas całowania się z wrogiem.
„Jak ja mogłam mu na to pozwolić? Powinnam była go odepchnąć! Ach… No tak. Przez jebaną herbatkę!”
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie – jakby to powiedział jej dawny mistrz z klasztoru Xiaolin. Choć nie było możliwości zmienić przeszłości, ani sensu się obwiniać, Kimiko czyniła to dalej, jak gdyby dostrzegała w tym jakąś szanse na odkupienie. Czuła, że ciąży na niej nowy grzech. Ten wyczyn minionego wieczoru kwalifikował się do zbrodni niewybaczalnej, nie mówiąc już o wewnętrznej opinii mówiącej jasno, że chętnie by to z nim powtórzyła. Lecz jakże mogła skoro atakowały ją kolejne pretensje o nagłe zaśnięcie. Kto wie do czego doszło po tym, jak odleciała? Nie sądziła, by Chase mógł się do niej dobrać. Wierzyła w jego honor i to, że dzięki niemu posiada swoistą nietykalność w łóżku, aż do wyrażenia zgody na coś więcej. A jednak nic nie dawało jej gwarancji, że nie ośmieszyła się przed nim pod wpływem narkotyku, lub co gorsza – właśnie tej zgody nie wyraziła. Doskonale pamiętała w jaki sposób zachowywał się Burmistrz oraz jakież to świństwa wygadywał otumaniony.
„Co jeśli i ja gadałam coś głupiego? A co jeśli go nakręciłam na seks?!”
Mogła to zrobić, mogła wyrzucić z siebie przyzwolenie, lub sama się do niego dobrać. W końcu każdy na narkotyk reagował inaczej. Większość przeistaczała się w wijącą kukłę skamlającą prośby o przelecenie. Na samą myśl o tym, że mogła się przed nim tak zachować, robiło się jej słabo. Miała teraz przed sobą dwie możliwe prawdy o tym, co działo się wczoraj. Albo zachęciła go do współżycia i nie pamięta o tym, jak przeżyła swój pierwszy raz (i może to i lepiej), albo zwijała się w samotności, podczas gdy Chase siedział i obserwował ten kabaret, nie żałując swych kpin i śmiechu.
Zataczała koło i na nowo obwiniała się o swój brak reakcji na zbliżenie wojownika. Przypuszczała, że gdyby go odepchnęła, ocaliłby się przed tymi dwoma rozwiązaniami. Może wyszedłby zanim narkotyk zacząłby działać. Co prawda i to zakończenie spotkania nie byłoby szczęśliwe, jednak wciąż lepsze, bo nie narażało ani jej, ani całego Domu Nocy. Na dziewięćdziesiąt parę procent Chase dowiedział się o tym, co produkuje się w kuchni zamtuza i podaje klientom. Dostał niepowtarzalny dowód na to, iż jego żołnierza faktycznie otruto, a była mniszka, która jest na jego łasce, skłamała na temat lojalności i w rzeczywistości łapie się każdej okazji, by mu zaszkodzić. Keiko widać miała całkowitą słuszność mówiąc, że wszyscy, włącznie z nią, mają przesrane. Teraz i przez najbliższe dni będą żyć w niepewności, bowiem prawdopodobnie jest to ich ostatni tydzień życia. A może nawet godziny.
Te jego uśmiechy, pewność siebie, pewne wypicie herbaty, pewne zbliżenie… Kimiko była na siebie taka zła za to, że nie zorientowała się przed czasem, iż dzieje się coś mocno podejrzanego, w efekcie czego napadały ją masochistyczne ochoty na ukaranie się okrutnie. Rozczarowała siebie samą. Miała uchodzić za bystrą, a okazała się ślepą krową, która chociaż zna całkiem dobrze księcia i jego taktyki, oraz niby wie, kiedy należy poczuć się zagrożonym, gdy on zaczyna zbyt arogancko się zachowywać, dała się przechytrzyć – i to już po raz drugi. Najpierw poszła na głupi układ, który zapewne nigdy nie wygra, a teraz pozwoliła zrobić z siebie idiotkę i udowodnić sobie samej, że nie ma z nim żadnych szans. Nawet świadoma jego manipulacji, coś w niej takiego było, że po prostu mu ulegała. Żal do siebie samej o to, że nie potrafi sobie w tego przełamać niwelował jej opinię, że jest zdolna zdobyć swe odkupienie. Czy naprawdę nie ma w sobie mocy, by go pokonać?
„Po co o to zresztą pytać… I tak już po mnie. Chase o wszystkim wie. Mam po prostu przesrane.”


Biorąc pod uwagę to, że Kimiko długo spała po wizycie Wiecznego, a potem Keiko wyszła od jej pokoju bardzo zezłoszczona i jednocześnie zawiedziona, cudem był fakt, że żadna inna siostra nie zainteresowała się, czy coś ważnego się nie wydarzyło. Również Dyris czyniła dwóm Japonkom zaskoczenie, bo ani nie szukała okazji do szpiegowania, ani do zaszkodzenia Gwieździe Hanabi, która dopiero po dwóch dniach odważyła się wyjść ze swej jaskini. Tak to leżała w niej skuta sidłami depresji, a jedzenie na prywatną prośbę dostarczała jej mała Fumi, bowiem Keiko obraziła się nie na żarty i nie chciała z nią więcej gadać. Kiedy wyszła jednak z pokoju udało się Kimiko zaczepić ją i poprosić o współpracę.
– Muszę się przekonać, czy nadal jestem dziewicą – szepnęła.
– Powodzenia – łypnęła krótko Gloriosa, dając krok do przodu. Kimiko jednak nie pozwoliła jej odejść.
– Keiko błagam, musisz mi pomóc. Dlaczego się tak na mnie złościsz? Nie widzisz, że ja sama jestem już na siebie wściekła? Przecież nie chciałam tego spierdolić.
– Ale spierdoliłaś. Widziałaś, że więcej strażników pojawiło się przed domem? Żaden jednak nie zagląda do środka. Crove miał umówioną wizytę do mnie na wczoraj. I wiesz co? Nie przyszedł. Jak nic wszystko wyszło na jaw. Zobaczysz, zginiemy.
– To co mam zrobić?! Przecież boje się tak samo jak ty. Tym bardziej, że ciebie ten Crove może jeszcze spróbować ocalić, ale ja? Ja zawisnę na pierwszym lepszym drzewie, o ile mi się poszczęści.
Złość opadła nagle z Keiko, kiedy ta zrozumiała, że faktycznie jako jedyna z Míren ma jakieś szanse na przeżycie i wyjście z tej sytuacji niby bez wyjścia. Nigdy nie otruła Crove’a, więc w sumie mogła liczyć na jakąś jego interwencję w dniu, w którym dojdzie do wymierzenia kary podstępnym skrytobójczyniom.
– Musimy coś zdziałać – kontynuowała Kimiko. – Nie możemy tak siedzieć i czekać na to, co się stanie.
– Jasne. Zacznijmy od tego, że powiemy wszystko Matce. Akurat dzisiaj wraca.
Keiko znów spróbowała odejść i znów spotkała się z oporem ze strony przyjaciółki.
– Powstrzymaj się jeszcze – błagała. – Najpierw upewnijmy się, czy Chase na pewno się dowiedział. W końcu ja nie pamiętam, co się wydarzyło, a może… Może on sobie od razu wyszedł i nie zobaczył efektu herbatki?
Keiko wywróciła oczami, nie pokładając żadnej wiary w tę teorię.
– Jak chcesz się tego niby dowiedzieć? – spytała. – Wysyłając mu list? Prędzej zdąży tu przybyć z werdyktem dla nas, niż tobie odpowiedzieć, o ile w ogóle by zechciał z tobą rozmawiać.
– Sprawdzimy to, wykorzystując twoją  wolność, jakiej ja nie posiadam.
– To znaczy?
– To znaczy, że zwiększona straż to jeszcze nie powód, by panikować. Jeśli Chase faktycznie wie, każda z nas powinna mieć zakaz opuszczania Domu. Jeśli jednak nie wie, będziesz mogła wyjść na miasto i załatwić mi ginekologa. Chcę, żeby jakiś prywaciarz przybył do mnie i przebadał mi krocze.
– Co żeś się tak uparła na sprawdzenie dziewictwa? To powinien być twój akurat najmniejszy problem.
– Muszę wiedzieć, czy do czegoś nie doszło. Muszę! – nalegała Kimiko. Nie mogła znieść myśli o tym, że straciła swoją cnotę, która w tym burdelu uchodziła za skarb, jaki każda z sióstr jej zazdrościła, ani tego, że mogła ją stracić z nim, czy że tego nie pamięta. –Jeśli był nadal w pokoju, kiedy ja byłam w fazie, mógł mnie przelecieć, bo ja sama mogłam go o to poprosić, biorąc pod uwagę to, jak spękałam w jego ramionach od jego pocałunku. Jeśli jednak okaże się, że nadal jestem dziewicą, cień szansy na to, że sobie poszedł, gdy zasnęłam, zwyczajnie wzrośnie. I tak, i tak musisz wyjść na miasto, a to całkiem dobry powód. Nie mogłabyś tego dla mnie zrobić?
Keiko powiodła wzrokiem po ziemi. W końcu westchnęła, stwierdzając, że ich więzi przyjaźni są dla niej zbyt silne i cenne. Poza tym wcześniejsze poczucie niepewnej gwarancji bezpieczeństwa związanego z posiadaniem względów u jednego z Heylin wojowników, pomogło nakłonić dziewczynę do zmiany zdania.


Wan Lanfen faktycznie wróciła tego samego dnia tuż przed zmrokiem i chyba po raz pierwszy można było stwierdzić, że jest w bardzo dobrym humorze. Kimiko jednak rzuciło się w oczy coś zupełnie innego, mianowicie siwe włosy, które zagęściły się na głowie kobiety. Matka, pomimo dużej energii w nogach i w płucach do zdzierania gardła, starzała się. I coraz bardziej było to widać. Wcześniej Kimiko miała wrażenie, że te znamiona lat są jak pieprzyki na skórze – małe i ledwo widoczne. Teraz jednak po jej powrocie przekonała się, iż wiele lat ma już na swoim karku. Dopiero długa nieobecność pomogła dziewczynie zobaczyć prawdę zarówno o Matce, jak i o tym, co przytrafiło się jej samej. Czas wokół niej pędził nieustannie, wszyscy się zmieniali, nabierali innych rysów, siwych włosów, centymetrów. Wszyscy, oprócz niej. Wcześniej nie potrafiła nigdy dostrzec zmian w wyglądzie drugiej osoby, a to dlatego, że sama zmieniała się wraz z nimi, chyba że ten ktoś zniknął na jakiś czas. Tym razem było podobnie za wyjątkiem faktu, że ona sama nie mogła powiedzieć, ani nawet pomyśleć tak o sobie samej. Ona się nie zmieniała. Ona odbiegała od innych w Domu Nocy. Chase przyznał się, że namieszał w jej linii życia i zmienił ją, odcinając Japonkę od naturalnego nurtu przyrody. Na myśl o tym, że będzie zmuszona oglądać, jak ludzie wokół niej płyną z czasem oraz ich śmierć, przeraziła się. Zrozumiała, że ten „okres próbny”, jaki Imperator jej wyznaczył, sprawił, że przestała być uczestniczką życia i została zaledwie jego obserwatorem. To uświadamiające uczucie było mocno mdlące.
„Jak on śmiał…! Zapłaci mi za to kiedyś!”
Dobry humor nie opuszczał Matki, przynajmniej do czasu, aż ta dowiedziała się od Dyris, iż Imperator nie zapłacić za swoją ostatnią wizytę, postulując o jakimś rabacie, który miał mu niby przysługiwać. Ze złości aż warknęła i całą swoją złość wylała na rudą. Dotąd nigdy nie żywiła do niej żadnego żalu ani pretensji, jednak tym razem po raz pierwszy gorzko ją zawiodła, gdyż powinna była zatrzymać Imperatora w Domu Nocy, choćby siłą. Jak uważała, w tym burdelu każdego obowiązują te same prawa i nikogo nie obchodzi jakiej profesji są klienci. Heylin mierzyła zawsze jedną i tą samą miarą. Wszyscy byli „wsiórami”.
Szybko jej jednak przeszło, bowiem ostatecznie nie mogła gniewać się na swoją najlepszą podopieczną za pierwszą wpadkę, i to jeszcze związaną właśnie z czymś takim. W końcu Matce samej ciężko było opleść sobie księcia wokół palca, podobnie jak Kimiko. Oczywiście wypytała Japonkę o to, jak poszła misja i nie ukryła zniesmaczenia na twarzy, które pojawiło się u niej po usłyszeniu o kolejnej porażce. Na szczęście miała dobre wieści do przekazania  wszystkim Míren, więc po upływie paru minut przechodziły jej wszystkie złości.
– Zbliżcie się, moje piękne dziewczęta – nakazała następnego dnia nad ranem, przed otwarciem przybytku.  – Muszę wam się pochwalić, że moja tajna misja się powiodła. Poszło znacznie lepiej niż tego chciałam. Mój informator w pałacu i zwierzchnik nas wszystkich przekazał mi nowy specyfik, dzięki któremu zapomnimy już o tym, czym są wpadki. Mianowicie od teraz nasze herbatki będą posiadać bardzo trudny do wykrycia afrodyzjak, substancję, która uzależnia. Wystarczy jeden łyk i ofiara wypije swoją porcję do końca, czy tego chce, czy nie. Jeden łyk, moje panie. Chyba na tyle was stać, by ich do tego nakłonić, mam rację?
Niby tak, lecz co w przypadku, w którym ktoś w ogóle nie chce ruszyć swojej filiżanki? Nad tym, oraz nad pytaniem, czy powiedzieć Matce o swojej jeszcze jednej wpadce, czy też nie, Kimiko główkowała, zachowując ciszę i podejrzaną oziębłość, podczas gdy reszta koleżanek dzieliła się swoją euforią na wieść o łatwiejszej pracy. Dodatkowo zastanawiała się nad jeszcze jednym.
– Kim jest ten cały „zwierzchnik”? – spytała na ucho Keiko.
– Nikt nie wie. Żadna z nas go nie poznała, ale to raczej kobieta. Wiemy, że mieszka lub pracuje w pałacu Imperatora.

– To jeszcze nie wszystko – zaalarmowała nagle Lanfen. – Przez najbliższe trzy miesiące czeka nas nowa intensywna praca. Każda z was ma nauczyć się tradycyjnych tańców wachlarza, etyki dworskiej, oraz uzbierać na najdroższe i najpiękniejsze stroje, jakie tylko znajdziecie w Chinach, włącznie z biżuterią. Nie obchodzi mnie, jak to zrobicie, mogę wam opłacić jedynie nauki tańca, ale o resztę musicie już zadbać same. Za trzy miesiące odbędzie się gruba impreza w Heylin Pałacu. A my dostałyśmy zaproszenie.

__________________________________________________
Krótko, ale za to szybciej... xd Co ja gadam. Znowu był miesiąc od ostatniej publikacji. Musze to jakoś zmienić...

10 komentarzy:

  1. Gruba impreza w Heylin Pałacu! Już zacieram łapki! Oczywiście Kimiko nie będzie Kopciuszkiem i dostanie zaproszenie, tak? A Lanfen nie okaże się wredną macochą? Dyris i Keiko złymi siostrami? Czy ojcem wróżem będzie Jack? Ostatecznie Crove mógłby robić za dyniokarocę!
    SIS! Jeden z najlepszych rozdziałów. Ubaw po pachy. xD O, a jeśli informatorem jest Wuya, to różnie dobrze mogą już deski na trumny składać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kimiko cierpieć jak kopciuszek....... Ty! To świetny pomysł! Może tak właśnie zrobie! xD
      Crove duniokaroca. XD
      Ciesze się, że Ci się podobał. :D Mimo tego, że był taki krótki... xd

      Usuń
  2. Tylko nie to! xD
    Kimiko jak mogłaś tak nie uważać! Chociaż wiesz co. Ja też bym zaliczyła taką wpadkę. xD Jeżeli to prawda i Chase rzeczywiście podmienił wtedy filiżanki to punkt dla niego za spryt. I co to za impreza się kroi w pałacu? :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczysz. :D Na pewno będzie wiele wrażeń z nią związanych. A widzisz, gdy grasz z księciem Heylinu nie ma żartów i trzeba uważać na każdym kroku. Ale hej,jeszcze może okazać się co innego. ^^ Bądź co bądź są to przypuszczeni Kimi.

      Usuń
  3. A one nie są przypadkiem odporne na działanie narkotyku?
    Świetny rozdział, ale krótki, mam nadzieję na więcej a tym czasem zapraszam na mojego nowego bloga o Harley Quinn i Jokerze pan--j.blogspot.com
    Weny życzę, oby nowy rozdział pojawił się jak najszybciej, bo nie mogę doczekać się tej imprezy 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z jakiego filmu są te zdjęcia?

      Usuń
    2. Nie, na pewno nie Kimiko, ona ledwo co zarabia na siebie. :D Były domniemania, czy Chase jest nie jest przypadkiem odporny. Ale superaśnie, że czuwasz. ^^ To zdjęcie akurat pochodzi z seriali Empress of China. GORĄCO POLECAM.

      ..... Założyłaś bloga o Hayley Quinn i Jokerze....? ZAJEBIŚCIE! :Q Kocham ich. Co prawda ich związek jest bardziej toksyczny do chamiko to i tak. Kocham! Już na niego lece.
      Ale ej. Pretensja. O nich założyłaś, ale o chamiko to już nie? Wstydź sie! xd

      Usuń
  4. Dawno mnie nie było, ale już wszystko nadrobiłam. Dlaczego zrobiłam taką przerwę?! Totalnie zapomniałam, jak super piszesz! Za budowanie napięcia, akcji powinnaś medal dostać ^^ Pozdrawiam wyczekując na ciąg dalszy i chamikowe szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś! Ah no wiesz?! xD Czy ja wiem czy medal? :D Zresztą co tu za napięcie było. Żadnego prawie. ;p

      Usuń
  5. Ja wiedziałam, że podmienił te herbatki. Ja to wiedziałam! Bo to było zbyt dziwne, że Kimiko zgodziła się na pocałunek i to jak Chase nie zmieniał się nic a nic, choć to on powinien zasnąć na calusieńką dobę.
    Kurczę. Jestem bardzo ciekawa, jaki to plan zemsty obmyślił Chase. Na pewno się domyślił, że coś jest nie tak, gdy padła nieprzytomna po pocałunku. I tak wszyscy wiemy, że długo na niego czekał, ale pewnie kipi teraz ze złości, bo doszło do tego tylko wtedy, gdy wypiła "eliksir miłości" (że tak to nazwę :DD). Mimo wszystko było pięknie. ^^
    Lubię Keiko, jest dobrą postacią i przyjaciółką. Rozumiem jej złość na Kimiko, jednak one i tak będą na dobre i na złe. Przynajmniej na razie. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty, stanowią wyłączną własność ich autorki - LayaliN. Jakiekolwiek kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie materiałów w celach innych niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
____
Obrazki zamieszczane w rozdziałach pochodzą z Internetu.

Obserwatorzy