piątek, 27 maja 2016

15. Listy miłosne

W Domu Nocy pobrzmiewały liczne, huczne krzyki, a wszystko przez to, że Matka znów się denerwowała, tym razem na Keiko.
Gloriosa nie chciała słuchać jej pretensji o to, iż ponownie zawiodła i nie otruła Crove’a, który był jedynym kocim wojownikiem, jaki do nich wciąż zaglądał. Zamknęła się w swoim pokoju, lecz nie konsumowała porażki sama. Kimiko czuła się w obowiązku, by ją pocieszać, toteż zawitała do niej i wraz z nią obżerała się zakazanymi, cynamonowymi ciastkami. Keiko płakała w chusteczkę, acz ilość wylewanych przez nnią łez nie kleiła się z wyolbrzymianymi słowami o smutku i żalu, jakie miały ją dręczyć.
– Jak to się dzieje, że nie dajesz rady go napoić? – pytała Kimiko, wątpiąc w zdolność Keiko – jednej z jej nauczycielek – do tylu niepowodzeń.
– On jest… trudnym klientem – tłumaczyła mało precyzyjnie.
– Nie martw się, sis, następnym razem ci się uda. O ile znów cię wybierze. Może Matka zdoła go przydzielić komuś innemu. Może innej się poszczęści.
Keiko spojrzała na nią z drżącymi oczami.
– Powiedział mi, że tylko do mnie będzie zawsze przychodzić.
I na tym rozmowa się kończyła, gdyż Keiko poprosiła o zmianę tematu twierdząc, że tylko przysparza jej bólu. Przeniosły się wiec na gadanie o typowych, babskich pierdołach, typu: “które hanfu jutro na siebie włożę”.
Kimiko sama nie była z nią do końca szczera i otwarta; nikomu nie przyznała się ani do tego, co nakazała zrobić burmistrzowi, ani do swego spostrzeżenia, że z jej ciałem dzieją się dziwne rzeczy. Czy też raczej nie dzieje się nic, bo wydaje się zastygnąć w rozwoju.




Światło nowego dnia było mdłe i słabe, więc rozlewało się  jak woda fontanny po uliczkach, które zasypał niespodziewany grad. Białe kule wielkości piłek do ping ponga sypnęły mieszkańcom miasteczka Xia niezłą niespodziankę, której nikt się nie spodziewał o tej porze roku. Na kalendarzach wisiał siódmy miesiąc roku i wreszcie można było swobodnie otwierać okna, by przewietrzyć pokój bez narażania drogocennego w tych czasach zdrowia. Kimiko tak też postanowiła zrobić, czyniąc od rana porządki w swym pokoju.
Nim zaczęła, zawitała do niej Dyris, która od razu na wstępie oznajmiła, że nie ma złych zamiarów. Kimiko wpuściła ją do pokoju, wierząc w jej słowa. To, co Dyris zrobiła w następnej kolejności, zaskoczyło Japonkę.
– Chcę ci pogratulować tych wszystkich zwycięstw. – Podeszła i nachyliła się do Kimiko, by pocałować ją… w usta. Lekko zamarła, otrzymując takie podziękowania. Ostatecznie olała to, stwierdzając, że u Sióstr to normalne.
– Dzięki…
Po czym Dyris wyszła, pozwalając Kimiko swobodnie przeprowadzić u siebie sprzątanie. Obrała takie, a nie inne zajęcie nie bez powodu na sam początek nowego miesiąca, mianowicie po wysłaniu listu do Cesarza spodziewała się go w każdej chwili. Dlatego przelatywała ścierką po półkach, oczyszczając je z kurzu, trzepała poduszki i zmieniała pościel, na wzór również swych Sióstr, które tak samo doprowadzały swe miejsca pracy do stanu nieskazitelnego. Każda chciała uwinąć się z tym do obiadu, przeczuwając, iż wówczas właśnie Matka, perfekcyjna pani domu, z białymi rękawiczkami sprawdzi, czy mogą do siebie przyjąć nowych klientów. Obowiązkiem było dbać o swój pokój, nikt za nikogo nie posprząta, niczego nie zrobi; akurat w tej kwestii dziewczęta dbały tylko o siebie i ginęła ich solidarność i wspólnota.
Kimiko nie zabrało to dużo czasu, acz i tak pracowała wolniej od swoich koleżanek, bowiem nie potrafiła skupić swoich myśli na działaniach rąk. Nieustannie rozmyślała nad swym spostrzeżeniem – nad tym, że jej ciało przestało podlegać czasowi. Obrzucała siebie samą pretensjami, iż dostrzegła to tak późno. Podejrzewała kto był za to odpowiedzialny. Akurat nie miała żadnych wątpliwości, iż to Chase maczał w tym swe palce. Musiał ją jakoś zaczarować – tylko jak?  – bo innego wytłumaczenia na zatrzymanie się wzrostu włosa, paznokci, czy brak miesiączki, po prostu nie było. Rozmyślając nad możliwościami, w których mógł ją tak zmienić bez jej istotnej zgody, zastanawiała się jednocześnie, w jakim celu to przede wszystkim zrobił? Jaka myśl mu przyświecała? Czy coś się za tym kryje? Trzymała w głowie całą masę pytań i zero odpowiedzi, więc tylko bardziej nie mogła się doczekać, aż zechce ją odwiedzić. Wówczas nie zostawi na nim suchej nitki i opieprzy go, nie bacząc na zasady posłuszeństwa względem władcy. Nawet jeśli jej rola i życie uległy zmianie, niech nie zapomina, iż charakter ma ognisty.
Kiedy skończyła sprzątać, bez zapowiedzi zjawiła się u niej Fumi. Młoda dziewczyna tak jak Kimiko przywdziała tego dnia hanfu o podobnym, błękitnym kolorze, z krótkim rękawkiem przez wysoką temperaturę i z jasnymi tasiemkami, upinającymi mocno materiał w okolicach odsuniętego do prawie połowy biustu. Nawet jeśli Fumi nie miała się czym chwalić, bo ze wszystkich dziewczyn ona jedna wyróżniała się posiadaniem najmniejszych brzoskwinek, obrażanych przez Dyris mianem truskawek, uparcie wtórowała pozostałym Siostrom tymi samymi strojami, nie chcąc nigdy wypaść na gorszą. Miała inne atuty, wartych pozazdroszczenia. Słodkości jej oczu i kształtu policzkom nikt nie mógł dorównać i to sprawiało, że mężczyźni co raz częściej po nią sięgali, jak gdyby zapanowała jakaś nowa moda na skrajnie drobne kobiety w kanonie płci pięknej w tej części świata. Fumi radziła sobie z nimi jako tako. Czasem odnosiła sukcesy, a czasem z płaczem wychodziła z pokoju, obwieszczając o swej przegranej.
– Mogę? – zapytała nieśmiało, zaglądając do środka. Kimiko z uśmiechem zachęciła do wejścia.
Fumi jak zwykle po otrzymaniu zgody nabierała na odwadze i pozwalała sobie przycupnąć na miękkiej, bordowej pufie zdobionej pozłacanymi frędzelkami. Kimiko kątem oka nie przestawała jej obserwować, zastanawiając się, po co do niej przyszła. Chociaż już tak długo tkwiła w Domu Nocy, nie dbała o swoje relacje z innymi Siostrami. Keiko była jedyną przyjaciółką, z którą utrzymywała bliski kontakt, pozostałe zaś dziewczęta traktowała obojętnie niczym powietrze. W zasadzie odkąd pamiętała, nie bardzo przepadała za przedstawicielkami swojej płci. W klasztorze Xiaolin była jedyną dziewczyną przez wiele lat i prawdopodobnie właśnie bycie jedynym możliwym obiektem westchnień wśród chłopaków  sprawiło, że do każdej nowej dziewczyny pojawiającej się na horyzoncie od razu zaczynała czuć wstręt. Obierała je za rywalki i nie mniej podobnie było w Domu Nocy. Wszystkie, za wyjątkiem Keiko, którą jako jedyną nie potrafiła szczuć wzrokiem, traktowała jak podstępne ciche lisy, gotowe stanąć jej na drodze do owinięcia sobie księcia Heylinu wokół palca.
– Uwinęłaś się już ze sprzątaniem? – zagadnęła ot tak Fumi.
– Tak – odparła lakonicznie Kimiko. Stała w miejscu, zajmując się wyciąganiem wystającej niteczki z ubrania Postanowiła zapytać gościa bez ogródek w jakiej sprawie zawraca jej głowę. – A co? Chcesz coś ode mnie pilnie?
– Nie. Nic. – Młoda wzruszyła ramionami. – Tak zajrzałam, żeby pogadać. Nie spoufalasz się z nami za bardzo.
“Bo nie ma sensu, nie zabawię tu długo” – skomentowała cicho w myślach; na głos zaś odpowiedziała coś zupełnie innego.
– Ciężko mi nawiązać nowe znajomości. Nie jestem przyzwyczajona do posiadania koleżanek.
– A jednak z Keiko masz świetny kontakt.
– Tak, to prawda, gdyż znamy się od dziecka. Jednak gdy ja zamieszkałam w Chinach i nasz kontakt się urwał, przyzwyczaiłam się do samotnej egzystencji wśród kutasiarzy.
Aczkolwiek brzmiała bardzo przekonująco, na myśl o przyjaciółce i o tym, że ma z nią “świetny kontakt” nabrała wątpliwości. Z nią również zdarzało się jej mieć sprzeczki lub sekrety, co sprowadzało ją do rozmyślań, czy przypadkiem nie jest z nią coś nie tak. Kiedyś ojciec powiedział jej, że każda dziewczyna powinna mieć przyjaciółkę, taką od serca, która byłaby jej opoką w trudnych chwilach. Wiadomo, że mówił tak, będąc w rozsypce w kwestiach wychowawczych. Wiedział, że Kimiko, jak każdemu dziecku potrzeby jest nie tylko ojciec, ale i matka, której ona nie miała. Z tego też powodu szukał dla niej gorączkowo jakiejś koleżanki, która mogłaby wypełnić pustkę w sercu jedynej, ukochanej córki. Cieszył się ogromnie, gdy zaprzyjaźniła się z Keiko, która wtedy mieszkała w sąsiedztwie. I martwił się nieco, kiedy Kimiko straciła z nią kontakt, udawszy się do klasztoru, w którym zrobiła się z niej z lekka chłopczyca, nieznosząca długich hanfu, kimon i innych ozdobnych sukienek, utrudniających swobodne chodzenie. Kimiko śmiała się w duchu, że gdyby mógł zobaczyć ją teraz, wyglądającą uroczo i kobieco w strojach właściwych kobietom wschodu, pewnie ze wzruszenia uroniłby łzę.
“Właśnie… Co z moim ojcem?”
– Wiem jak to jest – ciągnęła Fumi, zakładając nogę na nogę. – W dzieciństwie ganiałam się tylko z chłopakami i miałam z nimi lepszy kontakt niż z dziewczynami. Praktycznie z każdą laską o coś wojowałam o jakieś głupoty. Ale wiesz, tutaj, u nas, warto mieć dobre relacje z każdą z Sióstr. Keiko nie zawsze może być w pobliżu, kiedy będziesz w potrzebie.
Kimiko odwróciła się do niej ze słabym uśmiechem Przytakiwała, niby biorąc sobie jej rady o serca, jednak w rzeczywistości pragnęła, aby mała już sobie poszła, bo tak niezręcznie czuła się w jej towarzystwie. A im bardziej to sobie powtarzała, że nie nadaje się do pozyskiwania koleżankek, tym faktycznie gorzej w tej roli wypadała, zamykając się podczas rozmów.
Fumi wyczuła sztywną atmosferę i brak ochoty ze strony smoka ognia na pogadankę, toteż wstała, smutnie wzdychając.
– Tak w ogóle to sprawdzałam pocztę i przyszedł do ciebie list.
Na słowo “list” Kimiko ożywiła się, mrugając kilkukrotnie oczami. Powinna była od razu jej o nim powiedzieć!
– Daj mi go – powiedziała, szybko kierując się do Fumi.
– Proszę...
Wraz z przejęciem koperty z czerwoną, cesarską pieczęcią na sobie, Kimiko stała się głucha i ślepa na wszystko, co ją otacza. Dostrzegając również i to, Fumi nie pozostało nic innego, jak po prostu sobie pójść. A szkoda, bo liczyła w środku na zdobycie nowej kumpeli, zwłaszcza, że ta kumpela jawiła się w jej oczach jak autorytet opłacalnego się naśladować…
Kimiko usiadła na skraju łóżka i wyciągnęła z bijącym sercem list  o gładkiej, twardej fakturze. Zanim powzięła się za czytanie, przyłożyła go do piersi, biorąc parę głębszych wdechów. Bała się tego, co napisał. Co jeśli ją obraził, wyśmiał, lub zażądał, żeby dała mu święty spokój?  Tylko najgorszego się obawiała, w końcu miała do czynienia z potworem, który był zdolny do wszystkiego.
Po minucie przygotowania psychicznego, wreszcie spojrzała na treść.


Kimiko,
Czy chcesz abym Cię odwiedził?
Chase Young


W momencie mina jej zrzedła, a szczęka opadła.
– Co?! – zawołała. – To ja wypruwam sobie żyły, żeby napisać ci tak długi list, a ty mi odpowiadasz tylko jednym zdaniem? O nie, ja tak z tobą rozmawiać nie będę.
I nawet jeśli był to strzał w dziesiątkę,  bowiem Chase odgadł jej ukryte pod grubą warstwą kamuflażu dziesiątek zdań o wewnętrznym problemie wezwanie, żeby wrócił, Kimiko zrobiła się zła. Nie rozumiała, jak to zrobił, że ją przejrzał i nie było to aż tak istotne jak konieczność przedłużenia tej gry, by jednak niczego nie podejrzewał i wierzył, że wszystko, co do niego pisze, jest pisane w afekcie i w emocjach. W następny więc list przeleje swoje oburzenie na to, że ją olał, gdyż nie odniósł się do większości jej słów.
– Tak nie może być. Nie tak będziemy się bawić.
Przypomni mu o swych smoczych pazurkach tylko po to, by treść listu brzmiała naturalniej. W końcu jeśli przyzna, że go zaprasza, wzbudzi w nim większe podejrzenia. Wszakże nie powinna chcieć go widzieć, chyba że po to, by odzyskać Gwiazdę Hanabi, lecz wtedy, napominając mu o niej, tylko gorzej wypadnie w jego oczach. Potrzebne zatem były manipulacje i podstępy. Gra, do jakich przecież Matka ją przygotowała.
Zmieniła miejsce siedzenia na pufę przed toaletką z sosnowego drewna, połączoną z lustrem i piętrami szuflad, w których spoczywały między innymi przybory do pisania. Wzięła cienki pędzel do rąk i zanurzyła włosie w pojemniku z tuszem. Tym razem zurzyła tylko jedną kartkę papieru na stworzenie satysfakcjonującej odpowiedzi.




Zamknięcie w Domu Nocy i izolacja źle służyły psychice dziewczyny. Coraz częściej Kimiko wracała myślami do wspomnień dotyczących miasta, próbując przypomnieć sobie, jak wygląda świat. W więzieniu dostawała prawdziwej sklerozy, bo nie wiedziała, jak wyglądają ulice wokół, czy drugi dom Keiko. Była pewna, że jeśli tak dalej pójdzie i nie wyjdzie na zewnątrz, zwyczajnie zeświruje. Spędziła w zamknięciu tyle miesięcy, iż ogromnie tęskniła za światem, nawet jeśli cierpiał na choroby i nędze. Po prostu chciała go zobaczyć, upewnić się, czy nadal istnieje i nie tkwi w jakieś porypanej wizji, w co była skłonna wierzyć, odkąd przekonała się, że Chase bawił się na niej swoimi czarami. Czasem z rozpaczy sięgała po Evil, propagandowy dziennik i czytała, co opowiada o świecie. Nie obchodziło Japonkę, że wszystko, co jest w nim napisane, ubrane zostało w przekoloryzowane na korzyść Heylinu zdania. Po napisaniu listu poprosiła Matkę, aby dała jej pieniądze na jakiś telewizor, który mogłaby zamontować w swoim pokoju. Wan Lanfen odrzekła jednak, że nie ma żadnych jej pieniędzy, a procent, który należał się jej – właścicielce – przeznaczyła na wprowadzenie małych remontów. Miała plan dobudować do każdego pokoju Miren osobną, prywatną łazienkę, bo klienci skarżyli się, że nie mogą się z nimi wykąpać, ani wymyć się po stosunku.
Kimiko wpadła na pomysł, aby więc spróbować i przejść się do miasta. A nuż może nie spotka żadnych wojowników księcia, którzy mieli jej pilnować. Przy odrobinie szczęścia zdoła się wydostać. Przy okazji miała plan, aby po drodze wstąpić na pocztę i wysłać list samodzielnie, zaś następnie udać się do miejsca zamieszkania Keiko, gdzie obecnie przebywał jej ojciec. Przyjaciółka opowiedziała jej, że doszedł on do siebie, a więc czemu by go nie zobaczyć i nie wyściskać z radości, skoro jednak nie umarł?
Odziała na siebie ciemną narzutkę bez rękawów i z kapturem, w jakich co raz częściej mieszkańcy kraju zaczynali chodzić. W małą, podręczną, płócienną torbę zapakowała list i pieniądze dla ojca, oraz na małe zakupy. Miała ambitne plany na ten spacer. Tylko Keiko poinformowała dokąd  się wybiera i poprosiła o klucze do jej skromnej posiadłości. Musiała wreszcie zobaczyć rodzica. Za nim również strasznie tęskniła.
Równo o godzinie piętnastej przekroczyła próg drzwi i wyszła na dziedziniec Tiánmì. Stawiając każdy krok rozglądała się w poszukiwaniu czarnych zbroi z zielonymi akcentami, świadczącymi o przynależności do armii Heylinu.
Pusto.
Przeszła zatem spokojnie przez bramę, a na widok ulicy z rikszami i z żywymi ludźmi, na moment dziewczyna zamarła. Aż ktoś położył jej rękę na ramieniu i mocno zacisnął swoje palce w żelaznym uścisku.
– Wybieramy się dokądś?
Spłoszona Kimiko obróciła się do nadawcy o chrapliwym, basowym głosie. Otworzyła szerzej oczy dostrzegając mężczyznę, który był kocim wojownikiem, lecz jego strój zwykłego mieszkańca z niższej warstwy społeczeństwa czynił go tajniakiem.
– Tak. Do sklepu – oznajmiła, nie zamierzając się dłużej kryć. Uważała zresztą, że należy jej się ta odrobina wolności.
– Możesz wysłać koleżankę – zasugerował, szczerząc do niej zęby.
– A może ciebie? – odwarknęła. Wtem uśmiech zniknął z twarzy szpiega i wyszedł zza niego jego kolega. I choć obaj byli przystojni, u Kimiko wywoływali spore mdłości.
– Wracaj tam, gdzie twoje miejsce – mówił wciąż ten sam wojownik. Tym razem grzmiał i na pewno jego słowa nie były prośbą. – Nie chcesz żebym cię do tego zmusił, a ja owszem – bardzo chcę.
Smok ognia nie chciał jednak tak łatwo się poddawać.
– Jeśli mi nie wierzysz, że nie ucieknę, możesz iść ze mną. To tylko mały spacer. Chcę zobaczyć miasto.
Kąciki ust obu wojowników poszły w górę, bo nie o to w więzieniu jej przecież chodziło. Nikt nie mógł wiedzieć, że kręci się przy niej Heylin inaczej nici z zasadzki.
–  Idź do domu – ponowił rozkaz.
Nie było sensu z nimi dłużej dyskutować, bowiem byli zbyt lojalni księciu, aby dać dziewczynie tę małą przysługę. Zrezygnowana Kimiko postanowiła zawrócić, przyrzekając zemstę. Odchodząc, usłyszała jeszcze za sobą:
– Kiedy już będzie po wszystkim, poproszę księcia o noc z tobą.
Posłała mu spojrzenie pełne jadu i arogancji. Śmiała się z niego w duchu będąc przekonana, że zdziwi się niesłychanie, kiedy zahipnotyzowany nią książę postanowi oddać dla niej władze ludziom na nią zasługującym i ją uwolnić. Z ciekawości schowała się za bramą, chcąc przekonać się czy po jej zniknięciu tajniacy zaczną o niej plotkować, a jeśli tak, to co dokładnie poruszą. Kto wie, może przy okazji podsłucha coś od nich odnośnie upodobań seksualnych Wiecznego Imperatora?
– Ładniutka. Naprawdę.
– Co z tego, skoro głupia.
– Nieważne. Głupią też można wydupczyć. Grunt, żeby miała dziurę. Jak myślisz czemu ma takie niebieskie oczy?
– Choroba genetyczna. Jej dzieci będą niepełnosprawne.
– A może nie miała takich zawsze. Może zrobiły się niebieskie po tym, jak objawiły się w niej moce? Może to taka jakaś alergia? Efekt uboczny?
– Może. A może po prostu jest chorą idiotką.
Kimiko potrząsnęła głową, nic nie rozumiejąc.
“O co im chodzi? Czemu mnie aż tak nie znoszą?” Przez chwilę chciała przejąć się ich opinią, lecz potem stwierdziła, że są prymitywnymi głupcami, cierpiącymi na brak współżycia od dłuższego czasu, więc stąd ich zły humor. Niech sobie plotkują do woli, ona i tak zrobi swoje i sprawi, że im wszystkim szczęki opadną. Wpierw jednak uda się do Matki i poprosi ją, aby za nią wysłała list.




Niedaleko od Chin w pięknym kraju zwanym krajem Kwitnącej Wiśni, przebywała wciąż najważniejsza świta Heylinu z największymi na świecie przywilejami. Gwardia cesarska tym razem zawędrowała do miasteczka Kyukozu i dokładnie od dwóch godzin stacjonowała pod jednym z białych domków z szczęśliwym numerkiem siedem. Rodzice panny, z którą Chase zawędrował do jej pokoju, siedzieli w salonie i spokojnie popijali herbatę, dumni, że mogą gościć kogoś tak wspaniałego, jak Imperator. Codziennie oglądali wiadomości z nowymi reporterami i czytali gazety, zatem wielbili jego politykę uważając, że przedstawia jedyne słuszne poglądy. Nie martwili się o to, jak wypadną ich dwie córki, gdyż dobrze je przygotowywali.
Podróżując, Chase zajrzał do różnych domów. Zdarzyło mu się odwiedzić rodziny biedne i bogate, skromne i pyszne, lubiące go i nielubiące. Zdarzało mu się odwiedzić również i takie, w których rządziła się patologia lub niezrozumiałe dla większości ludzi poglądy. Tym razem zastał dwie dwudziestoletnie bliźniaczki, niezwykle śliczne i chętne na niego. Aiko i Miko – tak miały na imię. Tylko jedną z nich jednak mógł wybrać, zatem siostry postanowiły ze sobą rywalizować. Poprosiły go, aby udał się z nimi do ich pokoju, gdzie w prywatności udowodnią mu, która z nich jest lepsza. Jakże książę mógł odmówić, spodziewając się rozmów, gdyż każdą tak bardzo onieśmielał, iż ledwo na samo gadanie starczało odwagi. Skończyło się na tym, że został powalony przez dwie kobiety na łóżko.
Leżąc na plecach z rozpiętą koszulą całował się z Aiko, która przyciskała go do poduszek i sunęła mu palcami po torsie. Miko zdążyła oznaczyć tę część ciała własnymi pocałunkami, wędrując do jego spodni. Zajęła się jego rozporkiem, chcąc pokazać na co ją stać. Każda zarabiała na siebie, każdej zależało.
Aż nagle Miko dostała od niego z kolana, akurat wtedy, gdy odpięła zamek. Po pokoju rozniósł się jej pisk boleści, do którego zaraz dołączył drugi, pełen niezrozumienia, należący do Aiko, jaką od siebie odepchnął. Obie zleciały z łóżka, Chase zaś podniósł się do siadu.
– Starczy tego dobrego – powiedział oschle, doprowadzając się do porządku. Bliźniaczki popatrzyły po sobie, nic nie rozumiejąc.
Gdy zapinał koszule, ktoś zapukał do drzwi. Aiko krzyknęła “Zajęte!”, ale to nie powstrzymało Zhinu przed wejściem.
Odpisała – krótko oświadczył z naburmuszonym spojrzeniem.
Chase wstał i przejął przesyłkę, nadal nie racząc bliźniaczkom cokolwiek wyjaśnić. Co zrobiły źle, że je odrzucił? W końcu Miko odważyła się zapytać.
– Zrobiłyśmy coś nie tak, panie?
Oderwał się na moment od rozpakowywania pachnącej koperty. Obdarzył je obojętnym wzrokiem.
– Na mnie trzeba zasłużyć. – Spuścił oczy na list, po czym skierował się do drzwi. – Poza tym z zasady nie idę do łóżka na pierwszej randce, a żony z sobowtórem nie chcę. – Mijając “Jebaka”, zerknął na niego chwilowo. – Są twoje.




Zapuścił się do ogrodu za domem, by tam spocząć na ławce i oddać się czytaniu. Minę miał poważną, a oczy pełne podejrzeń, kiedy zabrał się za lekturę.


Wasza Wysokość,
Pragnęłam się tylko wygadać, co uczyniłam i teraz żałuję, bo spotkałam się z totalną ignorancją, która boli jak spalona skóra. Myślałam, że stać Waszą Wysokość na wskrzeszenie z siebie choć pierwiastka empatii względem kobiety, którą dość długo zna, i z którą łączą nieprzeciętne wydarzenia. Widać jednak się pomyliłam i życie w kocim kurniku na wulkanicznym zadupiu wypacza z człowieka tę umiejętność, wyrażającą szacunek, o który sam Wasza Wysokość tak pieje.
Gwiazda Hanabi


– Łaaał – zaśmiał się, unosząc do góry brwi. Szybko z powrotem spoważniał. – Ciekawe czy byłabyś taka odważna powtórzyć mi to w twarz.
Po czym znów rozkazał przynieść mu zestaw do pisania i tak zaczęła się ich pocztowa korespondencja.
Kimiko wysyłając ten list wierzyła, że nie tylko pozbędzie się podejrzeń, ale i go zaintryguje, zbuduje w nim poczucie, że mają wiele wspólnego, pokaże, że liczy i zależy jej na rozmowie, a osiągnąwszy to wszystko, na spokojnie go do siebie ściągnie, zachowując bezpieczną pozycję.
Odpowiedź od Chase’a przyszła po pięciu dniach.


Słodka Kimiko,
„Wygadać” i „totalny” to nie są słowa, jakimi powinna się posługiwać tak szanowna kobieta z tak złotym językiem. Nie bynajmniej w konwersacjach ze mną. Bądź tak łaskawie dobra i dostarcz mi tej zabawy poprzez swoje słownikowe popisy.
Mało wiesz, mój kwiecisty smoku. Co Ty możesz wiedzieć o długich znajomościach? Nieprzeciętne wydarzenia, które mamy wspólne, nie stanowią nawet pierwiastka w moim życiu.
Nie rozumiem tego Twojego uniesienia, wszakże zaproponowałem, że przyjadę bym mógł dodać Ci sobą duchowej otuchy. Nie spotkałaś się z ignorancją, gdyż tak się składa, iż godziny spędziłem nad rozmyślaniem o tym, co mi napisałaś. Wierz mi lub nie, ale bardzo próbowałem sobie wyobrazić co czujesz i co tobą kieruje do pisania do mnie, czego zazwyczaj nie czynię, bo zlewam takie jak Ty i takie lanie wody. Możesz się więc poczuć wyjątkowa.
Skoro jednak nie chcesz moich odwiedzin to w porządku, zostanę tu gdzie jestem – w Japonii.
Chase Young – Empatyczny Książę z kociego kurnika.


PS Podpisuj się normalnie, lub w ogóle, bo robi mi się niedobrze, gdy widzę ten pseudonim.


Kimiko czytała ten list leżąc z jedną nogą zgiętą i z drugą na niej zawieszoną; kończyna huśtała się, jakby w rytm jakiejś tajemniczej muzyki. Gdy dobrnęła do ostatniego chińskiego znaku, opuściła bezwładnie dłonie.
– Co ja mam mu teraz kurde odpowiedzieć?
Jasne, że chciała, żeby przybył, tylko mu tego nie przyzna – ma się sam domyśleć, co też zresztą zrobił. Kwestia tego, by nie wiedział, że ona też tego chce.
Przy okazji ucieszyła się na myśl, że prawdopodobnie tym “kurnikiem” go rozbawiła.


Wasza Wysokość,
To nie tak, że nie chcę spotkania. Po prostu się niepotrzebnie zdenerwowałam, taka już niestety jestem. Przepraszam. Jak wspominałam, rządzą mną emocje. Postaram się jednakże wziąć poprawkę na księcia prowokacje, które ewidentnie są w stosunku do mnie stosowane i kontrolować się na przyszłość.
Skoro Wasza Wysokość tak bardzo chce do mnie przyjechać, w porządku, wyrażam zgodę. Za ile dni mogę się Ciebie u siebie spodziewać? Chciałabym się należycie przygotować, zwłaszcza, że chyba odgadłam ten fetysz...
Ślę gorące pozdrowienia,
Kimiko


PS Przy okazji sobie pogadamy.


– Teraz nic go nie powstrzyma, żeby tu wrócić – powiedziała do siebie, odkładając pędzel i gryząc się w swędzącą wargę.
Odpowiedź znów przyszła również szybko, co poprzednim razem.


Kwiatuszku,
Oj gdybym stosował wobec ciebie prowokacje, nie wiedziałabyś o tym.
Dziękuję bardzo za udzielenie mi tej zgody, naprawdę. Bez niej byłbym skołowany, przecież nie mam w tym burdelu żadnej władzy... W takim razie spodziewaj się mnie w przeciągu tygodnia, aczkolwiek nie wierzę, że odgadłaś moje upodobania seksualne. To po prostu niemożliwe i zdecydowanie za szybko. Jeśli jednak faktycznie tego dokonałaś, w co do końca będę wątpić, pokłonię się przed Twoim geniuszem i bystrością.


Chase Young


PS Mam nadzieję, że nie chodzisz szybko spać, bo mogę przybyć nocą.





Po otrzymaniu tej wiadomości, Kimiko natychmiast powiadomiła Matkę, a z Keiko zamknęła się w pokoju, by pilnie wpaść wreszcie na odpowiedź, co do fetyszy Wiecznego.
– Że co mu powiedziałaś? – spytała przyjaciółka, koniecznie musząc się upewnić, że dobrze usłyszała za pierwszym razem.
– Że odgadłam jego fetysz – westchnęła Kimiko, siadając na swoim łóżku. Lekkim gestem dłoni sprawiła, że zapachowe świeczki na pułkach i szafkach zapłonęły, by rozświetlać ciemność jaką przyniósł wieczór.
– Aha. No to pięknie – skomentowała posępnie Keiko, dosiadając się do niej na pościeli. – Mówił za ile się tu zjawi?
– Niby za tydzień, ale ja wiem, że to taka luźna data i mogę się go spodziewać każdego dnia o każdej porze.
Keiko prychnęła, wcale nie z radości.
– Jeszcze piękniej. Trzeba coś na szybko wymyślić. Przychodziło ci coś do głowy?
– Ta, ale to głupie. – Kimiko podźwignęła się na łokciach. Nie była pewna, co do swoich pomysłów, ale lepsze mieć tandetne pomysły, niż nie mieć ich w ogóle. –Seks w okruszkach po ciastkach, albo zlizywanie z siebie czekolady.
Usłyszawszy to Keiko ściągnęła brwi, robiąc zniesmaczoną minę. Po chwili parsknęła śmiechem.
– Przestań się śmiać – Kimiko się oburzyła. – Myślałaś nad tym sama?
– W zasadzie to… tak. – Odpowiedź przyszła po uspokojeniu humoru. – I skupiłam się bardziej na tym jego zapewnianiem, że jego upodobania nie są jakieś wysublimowane, a proste. A zatem… o to moje wskazówki. – Przybliżyła się do Kimiko jeszcze bardziej i położyła jej dłoń pod szyją, pragnąc, by powróciła na plecy. – Zabawisz się w panią.
– Czego niby? Sytuacji?
– Wszystkiego. Przede wszystkim jego.
Posłała upadłej mniszce podstępny, cyniczny uśmiech na znak, że szykuje dla niej kolejną lekcje, pełną zabawy, jak przystało w Domu Nocy. Kiedy zdziwienie zeszło z twarzy Kimiko i obmalował się na niej tylko i wyłącznie głód wiedzy, wskoczyła na nią i usiadła na linii bioder i pasa.
– To, że tak powiedziałam nie oznacza, że nie masz już udawać nieśmiałej i spiętej. Pamiętaj, że wszystko musi wyglądać naturalnie, a ty jesteś dziewicą.  Niech on się poczuje w roli opiekuna, który zaprowadzi cię do krainy rozkoszy, to mu doda frajdy. I nie bój mu się patrzeć w oczy.
– Już to sobie obiecałam, że nie będę uciekać – rzekła Kimiko, obserwując, jak przyjaciółka powoli sięga po jej dłonie, aby następnie z subtelnym wdziękiem położyć je sobie na biodrach, jakie zaraz miały zacząć poruszać się w zmysłowy rytmie.
– I bardzo dobrze. To ważne, bo miłość rodzi się w spojrzeniu. – Biodra Gloriosy poszły w ruch, ponętnie sunąc w przód i w tył, nie spiesząc się, zaś pogłębiając każdy ponowny docisk do łona Kimiko. – Czasem wystarczy jedno spojrzenie, by mężczyzna był już twój – nie przestawała opowiadać. – Dyris tak na przykład robi. Niektórzy mężczyźni sprzedawali dla niej rezydencje i oddawali całe skarby, by móc ją mieć na jedną noc. By móc wymieniać się z nią spojrzeniami. Ty możesz dokonać jeszcze więcej, gdyż twoje oczy są nieziemskie.
– Taaa, byłoby super… – nerwowo się zaśmiała, wlepiając wzrok w to, co sis na niej robi. Nie podobały jej się te dociski. – N-Nie wiem… czy dam radę tak się na nim ruszać. Co jak mu stanie? Poczuję to i zrobi się… dziwnie...
– Dobrze, jeśli się podnieci. Po zabawie zaproponujesz mu herbatki, którą chętnie wypije na uspokojenie, jeśli wcześniej nie zdołasz mu jej wcisnąć.
– Ale wiesz co… – nadal nie była przekonana. – Nie sądzę, żebym spodobała się Chase’owi na górze. On kazał mi padać przed nim na kolana. Zdecydowanie woli być górą.
– To sprawisz, że mu się spodobasz – rzuciła Keiko, niczym surowa nauczycielka, gotowa okładać pędem bambusa niezdyscyplinowanego ucznia. Nachyliła się nad Kimiko i przygwoździła jej dłonie do materaca po obu stronach jej głowy. –  Jasne, na co dzień chce widzieć, że jesteś jego poddaną, bo ma taki kompleks, że musi być władcą świata. Ale tutaj, w tym pokoju, w tym Domu Nocy, należy wyłącznie do ciebie. – Odchyliła się z powrotem i wyprostowała. – Co mówiła Matka? To my jesteśmy prawdziwymi paniami. On w łóżku pragnie takiej pani. Pragnie oderwania, przygody. Dzikiej fantazji, której na co dzień nie ma. Mężczyźni lubią nowości. Dlatego tak często pragną tych, których nigdy nie mieli.
W ryzach zaczęła wznosić ręce góry, delikatnie zahaczając opuszkami palców o ubranie, jakby chcąc je z siebie ściągnąć przez głowę. Tak właśnie Kimiko miałaby się przed nim obnażyć, gdyby narkotyk działał u księcia Heylinu z opóźnieniem. Ramiona pozostawiła w górze, lekko zgięte, by bez trzymanki i w bardziej podniecający sposób, bardziej energicznie zacząć kręcić biodrami.
– Może i heylińscy wojownicy mają to do siebie, że biorą kobiety jak pies sukę, bo wszystko na tym świecie chcą czynić własnym i do gorszych od siebie nie mają szacunku. Na kobiety nie umieją inaczej spoglądać, jak na dziwkę… – zawiesiła głos, by spojrzeć na rozkojarzoną z lekka przyjaciółkę. – Jesteś dziwką, Kimiko? – złapała dziewczynę za podbródek.
Natychmiast zaprzeczyła głową.
– Więc nie kochaj się jak dziwka. Nie bez powodu nasze tańce są takie, a nie inne. My nie jesteśmy kurwami.
Kimiko oceniła posturę dominującej na niej partnerki, zapamiętując jej słowa. Wnet zmrużyła oczy, objęła ją jedną nogą, a drugą wsunęła pod, po czym zakleszczając w uścisku, przewróciła ją na plecy i zatriumfowała nad nią.
– Nieźle! – Keiko pogratulowała. – Wczuwasz się. Masz go tak samo powalić, gdy zacznie się dobierać. Tylko nie za późno, bo gdy się na ciebie położy, to już go z siebie nie zrzucisz.
Kimiko uśmiechała się, czując rozpalającą ją motywacje, wenę i tę samą wiarę, że może to wszystko osiągnąć. Aż znów coś sobie uświadomiła, co dodało jej niepewności.
– Nie – mruknęła. – Nie, nie, nie. To nie jest to. To nie jest seks w Heylin stylu. – Po czym szybko zeszła z przyjaciółki.
– Kimiko! – zawołała Keiko, życząc sobie, by dziewczyna wreszcie naprawdę użyła głowy do myślenia. Chwyciła jej twarz w dłonie. Niech to, co powie, wytłucze sobie w pamięci kamiennych tablicach. – Gdyby on chciał seksu w Heylin stylu, nie rzucałby takiego wyzwania tobie!



11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
  2. Anonimowy5/28/2016

    Haha! :) Uśmiałam się przy tych listach. xD Ciekawe jak sobie Kimiko z księciem pogada. Widzę, że z niego to niezły psotnik jest. Nic dziwnego, że potrzebna mu pani. ;D
    Ciekawi mnie, jak teraz nasza bohaterka zademonstruj mu ten fetysz. Jeśli będzie się tak poruszać jak Keiko to... będzie gorąco. ;) Nie mogę się doczekać. Zwłaszcza reakcji Wiecznego.
    Czekam na next!
    Bonnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Chase to psotnik bez dwóch zdań. Ale czy na pewno chce pani, skoro lubi być takim wolnym, psotnym duchem?:D
      Jeszcze nie wiadomo, czy Kimi powie mu o tym fetyszu, musi być sama też dobrze przekonana. :) Chciałabyś, żeby to był ten fetysz? Podoba Ci się on, czy może obstawiasz coś innego? ^^
      Ja sie nie mogę doczekać waszej reakcji, gdy ona już zacznie demonstrować. xd
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ciekawe czy to to... bo jeśli nie, to Kimiko nieźle się wygłupi. Za krótko! Jak ja teraz zasnę?

    Weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko się wygłupi, ale i zakład przegra. :D
      Za krótko?:) Chcesz dłuższe posty?

      Usuń
  4. Na razie powiem tylko tyle, że fajnie, choć nie jestem do końca przekonana, czy te listy to dobry pomysł. :)
    Do napisania!
    Weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, to czekam na Twoje wyjaśnienie, czemu listy Cię kupiły. xD

      Usuń
  5. Jak dla mnie listy były bardzo fajne. :) Czemu mam wrażenie, że Dyris nie bez powodu gratulowała Kimiko i wkrótce przekonamy się o jakimś podstępnym planie? Mam też pewne podejrzenia co do Keiko, ale jeszcze za wcześnie wysuwać tak poważne oskarżenia... xD Podoba mi się bardzo styl jakim piszesz, szybko i płynnie mi się go czyta. Dodaje mi też weny. :) Na razie przerwałam pisanie swojego chamiko, ale może dzięki Tobie do tego wrócę.
    Zapraszam na swój inny blog tak przy okazji:
    http://wisniowe-opowiadania.blogspot.com/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuje zaskakiwać i coś słabo wychodzi. xd
      Jak mogłaś przerwać pisanie chamiko... Czyli pisałaś chamiko... Nawet nie dałaś mi poczuć! W sumie nie wiem co straciłam, ale i tak ryczę! xD Masz wrócić natychmiast.
      Na bloga zajrzę. :) Polecam zaglądać na chamiko-oneshots.blogspot.com bo teraz tam będę bardziej aktywna. :x

      Usuń
  6. Chase to lekki hipokryta. Wymaga od niej idealnego wysławiania się, a sam czasem rzuca kolokwializmami. Ale jemu wszystko wolno. XDD
    Listy mnie ubawiły, były świetnie. Zwłaszcza wzmianka o kurniku. :')
    Robi się gorąco, nie mogę się doczekać reakcji Chase'a na taniec Kimiko, o ile w ogóle do niego dojdzie, bo to byłoby zbyt piękne. :DD

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty, stanowią wyłączną własność ich autorki - LayaliN. Jakiekolwiek kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie materiałów w celach innych niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
____
Obrazki zamieszczane w rozdziałach pochodzą z Internetu.

Obserwatorzy