sobota, 12 marca 2016

11. Zazdrość




– Pięć tysięcy trzysta osiemnaście, pięć tysięcy trzysta dziewiętnaście, trzysta dwadzieścia…
W akompaniamencie brzęczących monet miętoszonych pieczołowicie i z miłością przez palce liczącej ich Wan Lanfen, Kimiko wyglądała przez okno, za którym świtał nowy dzień i nowe nadzieje na lepsze czasy. Z trudem starała się nie przykładać uwagi i nie słuchać wypowiadanych na głos liczb, dopieszczanych westchnieniami pełnymi zachwytu, a to spowodowanymi faktem, iż najprawdopodobniej Chase pobił rekord, płacąc największą dotąd sumą pieniędzy w dziejach wystawionych przez Tiánmì rachunków. Nawet Dyris nigdy nie zarobiła tyle w jedną noc, a wszakże to ona posiadała największą masę wielbicieli, tudzież stałych klientów – również z kasty heylińskich wojowników, którzy po księciu zarabiali najwięcej w Imperium. Dodatkowym szczegółem, który bardziej wywyższał owe zdarzenie nad innymi było to, że zapłacił niebywałą ilość juanów za jedynie rozmowę, kiedy do żadnego bliższego starcia między dwójką wojowników nie doszło.
Matka liczyła je za ladą, każdą monetę, każdy banknot z heylińskią pieczęcią, nie pozwalając nikomu innemu podejść, dopóki nie skończy. Większość Mírén i tak była zajęta swoimi sprawami, tudzież wykonywaniem obowiązków. Fakt, że Wieczny zapłacił Kimiko ponad pięć tysięcy juanów tylko zmotywował dziewczyny do większej pracy. Każda chciała zapełnić kasę takim majątkiem, poszczycić się takim sukcesem wśród koleżanek. To też przyczyniło się do tego, że zaczęły obdarzać smoka ognia nieprzyjemnymi spojrzeniami, za którymi kryła się czysta zazdrość.
Kimiko miała jednak wszystko w nosie. Nie brzydziły ją te pieniądze, cieszyła się, że je zarobiła – wreszcie umebluje sobie porządnie pokój, a i dla ojca może coś załatwi, nawet jeśli sporą część pieniędzy zabierze Matka do swojego prywatnego portfela. Niby z trudem przechodziło jej przełknięcie świadomości, iż zaliczyła pierwszą robótkę dla pań do towarzystwa, tak jednak znajdywała całą masę pozytywów, jakie skutecznie Japonkę pocieszały. Po co się przejmować opiniami osób trzecich, którzy dziwki i wszystko, co do nich podobne z góry mieszali z błotem, chyba że było się mężczyzną, którego akurat świerzbią jądra?
„Lepiej jest wszystkich olać i skupić się na sobie. Na swoim celu” – powtarzała sobie. A święty cel wypada spełnić za wszelką cenę.
Czekała cierpliwie na sofie, nie odrywając wzroku od dziedzińca przed zamtuzem. Z rodzącym się w niej utęsknieniem wyczekiwała pojawiania się Keiko w bramie, którą wcześniej do miasta w sprawie rodzica wysłała. Kimiko nadal obowiązywał zakaz opuszczania Domu Nocy, acz tak bardzo ciągnęło ją na zewnątrz, za mury przybytku. Źle się czuła będąc zamknięta, mimo iż miała możliwość wychodzenia do ogrodów. Odcięta od świata powoli dostawała świra; nocami śniły jej się wszystkie sklepy, targi i miejsca publiczne, których od wielu tygodni nie widziała, i które teraz stawały się częścią przeszłości skazanej na zapomnienie, jak te związane z Xiaolin. Powoli to Dom Nocy stawał się jedynym światem, który znała. Musiała to zmienić nim będzie za późno, pytanie tylko w jaki sposób? Co może być tą odpowiedzią na zagadkę pozostawioną przez Księcia Heylinu? I co strzeliło dziewczynie do głowy, by na zakład w ogóle przystać?
Nagroda była wysoka, nie dało się tego ukryć. Niby również warta wszelkich poświęceń, wszakże do wygrania jest nie tylko artefakt, ale i życzenie, które Wieczny będzie musiał spełnić, nieważne co by to było. Kimiko chociaż nie zaczęła jeszcze myśleć nad możliwymi odpowiedziami odnośnie zagadki, już wyliczała potajemnie w głowie wszystkie możliwe cuda, które mogą się ziścić na jej żądanie. O tym wszystkim zdążyła Matce i Keiko opowiedzieć. Od razu dowiedziały się też o tym pozostałe siostry. Nikt nie ukrywał, że zakład jest teraz najważniejszym priorytetem całego Domu Nocy, i cały Dom Nocy winien pomóc Kimiko go wygrać.
– Pięć tysięcy pięćset. Co do monety – oznajmiła Matka, biorąc łyk zaparzonej na jej polecenie białej herbaty. – Niesamowite, niesamowite…
– Co jest takiego niesamowitego, Matko? – spytała obecna w pomieszczeniu Yu Tian.
– To, ile z głupiego faceta można wydoić. Kimiko!
Przywołana Japonka drgnęła, odrywając wzrok od okna. Wraz z ruchem ciała, w kręgosłupie zawitał ból od długiego trwania w zastygnięciu.
– Proszę. Siedemdziesiąt procent należy do ciebie – powiedziała Wan Lanfen, po czym przesunęła część pieniędzy zapakowaną do sakiewki na krawędzi biurka. Pozostałe z tego dwadzieścia szło na zakup kolejnych narkotyków, a dziesięć procent na Dom Nocy.
– Dziękuję.
Kimiko odeszła z pieniędzmi kawałek, jednak nie oddaliła się za bardzo, by móc uciec od Matki, która teraz miała rozpocząć swe wielkie wywody i analizy psychiczne Chase’a Younga.
– Ten zakład to świetny pomysł. Tylko nie wiem, jak działają dokładnie te Pojedynki Mistrzów. Wytłumacz mi.
– Zazwyczaj jest to test sprawnościowy między dwójką wojowników… Może mieć dowolny wygląd, że się tak wyrażę. Może być to zarówno pojedynek na ciosy kung-fu, lub mecz piłki nożnej. Wszystko jest dowolne. W tym przypadku mamy zagadkę.
Wan Lanfen pokiwała głową, okrążając Kimiko. Następne poszła wzdłuż stolika i foteli na środku pokoju, nadal nad czymś gorączkowo myśląc. Yu Tian w tym czasie wyszła, chcąc zając się swoimi sprawami. Kimiko zatem samotnie obserwowała, jak Matka rozmyślając tendencyjnie stuka się palcem jednej ręki o podbródek.
– Nie mam pojęcia, jak odgadnąć jego fetysze – dodał smok ognia, chcąc przerwać już tę ciszę.
– Aby je odgadnąć, trzeba zrozumieć Wiecznego. Nie bez powodu zadeklarował, że będzie cię odwiedzać. Chce ci dać szanse, bo wie, że tylko poprzez poznanie go bliżej dowiesz się, co mu tam w głowie świta i co go podnieca.
– Ale ja nie chcę go bliżej poznawać... – Kimiko łypnęła na Matkę spode łba niczym przymuszane do zjedzenia brokułów dziecko.
– Nie masz wyjścia. A teraz zastanówmy się. Siadaj mi tu. – Wan Lanfen wskazała jeden z foteli. Kimiko niechętnie, lecz posłusznie na nim spoczęła. – Pierwsze i najistotniejsze hasło określające mężczyzn. Pamiętasz je?
– Co trzy sekundy myślą o seksie. – Bardziej zapytała, aniżeli odpowiedziała.
– Nie. To drugie. Mężczyźni dzielą się na typy. Do mężczyzny dopasowujemy taktykę uwodzenia. Wieczny to typ inteligentna-wojownika, co znaczy, że samą rozkosz da mu rozmowa z kimś mądrym, z kimś kto go wysłucha, coś od siebie doda, a przede wszystkim zaskoczy i zafascynuje czymś nowym, lub chociaż egzotycznym. Kimiko, jesteś jedyną kobietą, którą uczęszczała do klasztoru Xiaolin założonego przez Dashiego, co oznacza, że zaliczasz się do bycia egzotyczną. To niecodzienny widok, gdy kobieta jest wojowniczką. Jednym słowem, nadajesz się dla niego.
Kimiko wywróciła oczami, jakoś wcale nie podzielając entuzjazmu Matki.
– Aha, fajnie. Czy mogę dowiedzieć się czegoś więcej na temat jego typu? Może czegoś nie wiem, poza tym, że jest bucem?
– Jak każdy inteligent będzie mieć coś zawsze ciekawego do powiedzenia. Zna swoją wartość, więc bywa arogancki, do czego dokłada się jeszcze fakt, że jest z Heylinu. Pomimo swej powagi ma poczucie humoru, a ponieważ to inteligent, jego smak żartów jest dość specyficzny i posiada wysoką poprzeczkę. Przygotuj się na nie i postaraj nie obrażać.
– To będzie ciężkie.
– Przy inteligentnych nie da się nudzić i tego samego Wieczny będzie oczekiwać od partnerki. Jeśli choć raz przy tobie ziewnie, możesz już się czuć skreślona. Może być zarozumiały, przemądrzały i gotowy chamsko wyśmiać twoją niewiedzę, tak więc jeśli palniesz jakąś głupotę, też będziesz skreślona i możesz sobie powiedzieć wówczas, że to koniec. Dlatego pamiętaj, czego się już nauczyłaś, milczenie jest złotem.
– Ja bym powiedziała jednak… że to buntownik i wolny duch. Ale nieważne. Jak mam więc wyciągnąć z niego odpowiedź? No jak, bo nadal nie wiem?
– Po prostu z nim rozmawiaj. Na różne tematy. Na przykład, hmm… Jeśli założysz, że podniecają go kobiety mokre, w zmoczonym ubraniu, spróbuj się raz oblać delikatnie i przypatrzeć dokładnie jego reakcji. Nawiąż rozmowę, zasugeruj, że pójdziesz się przebrać. Jeśli każe ci zostać, to masz już odpowiedź.
– Nie, nie, nie, to nie może być takie łatwe. Przecież to go może podniecić jak pocałunek, a tu raczej chodzi o coś innego. Sądzę, że chodzi mu o fetysze innej kategorii… Prędzej coś w stylu, że najbardziej kręci go seks w wodzie…
– Słuchaj, ja nie jestem wszechwiedząca – odparła Matka, nie irytując się wcale tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. – Ty będziesz z nim rozmawiać, więc musisz po prostu używać ciągle mózgu i nie odpływać. Porozmawiaj z Keiko. Może ona będzie mieć jakieś pomysły.
– Co ja?
– O wilku mowa – mruknęła Kimiko, spoglądając w stronę drzwi, w których właśnie pojawiła się Keiko.
– Zostawiam was same, muszę zająć się księgowymi sprawami – rzekła Matka na odchodnym.
Kimiko czym prędzej podeszła do Keiko i ujęła ją za obie dłonie.
– Jak się trzyma mój ojciec?
– Dobrze. Wręcz bardzo dobrze. Śpi w twoim pokoju i… no nie wiem, mam wrażenie, jakby zaczął dochodzić do siebie.
– Jak to?
– Lepiej wygląda z twarzy. Nie wymiotuje i nie ma gorączki. A wymiotował dużo…
Widmo staruszka ze skórą na twarzy, która jakby miała cała zaraz odpaść, błysnęło przed oczami Kimiko, pogrążając ją w smutku.
– To ja powinnam się nim opiekować… Wybacz, że…
– Cśśś… Nic nie mów. Zrobiłabyś dla mnie to samo.


Do wieczora dwie przyjaciółki dyskutowały nad możliwą koncepcją, która mogła zaświtać w głowie Wiecznemu i już w pierwszej godzinie, gdy skończyła się herbata i ciastka – wzięte po mimo zakazu Matki, aby przed snem nie dostarczać organizmu cukru – stwierdziły jednomyślnie, iż w wyzwaniu czai się niejeden podstęp i haczyk, na jakie Kimiko nie może dać się złowić, w innym przypadku gorzko tego pożałuje.
– Powtórzmy jeszcze raz – zażądała Keiko, wyciągając ze skrytki pod stoliczkiem kolejne opakowanie ciastek cynamonowych.
Kimiko westchnęła.
Chcę żebyś odgadła moje fantazje; tak powiedział.
– A potem?
– A potem, że mam udowodnić, że wiem na czym polegają. Dowiedzieć się o czym skrycie marzy i zademonstrować w sztuce uwodzenia…
Keiko zamyśliła się.
– Czyli jakby wszystko jasne, aczkolwiek nie do końca.
Tym razem Kimiko z wytrzeszczonymi na nią oczami powtórzyła drwiącym tonem jej słowa.
– Jak ja mam rozumieć to demonstrowanie? – spytała. – Bo on chyba nie wyobraża sobie, że się przed nim rozbiorę?
– No cóż… zależy jakie są te jego fantazje…
– Super! Fantastycznie! – Upadła stylem obrywającej ofiary na poduszki ścielące podłogę, rozkładając ręce w geście rezygnacji. – O czym ja myślałam, zgadzając się…?
– Chyba właśnie nie myślałaś – cmoknęła Keiko. – Stres cię zjadł i strach, bo to durne Wu się pojawiło i proszę. Masz przechlapane.
– Dzięki.
– Do usług. Lepiej się módl, żeby za tym nie krył się jednak żaden podstęp i tylko… panikujemy…
Kimiko schowała twarz w dłoniach. Za tym musi czaić się coś jeszcze – coś, co zada jej ból, w jakiś sposób upokorzy, a Księcia Heylinu nakarmi kolejną porcją słodkiej satysfakcji wypływającej z kolejnego zwycięstwa.
– Jakie mogą być fetysze seksualne takiego Imperatora? – rzuciła niezbyt wyraźnie przez dociskane wciąż do twarzy dłonie. Poczuła nieprzyjemny skręt w żołądku.
– To musi być coś z władzą związane, obstawiam, że lubi brać od tyłu, i… ciągnąc przy tym za włosy. – Keiko jak w transie przejechała powierzchownie dłonią po swoich włosach, robiąc rozmarzoną buzię. Zamilkła na długo. Kimiko zaś podniosła się z powrotem do pozycji siedzącej, by obdarzyć przyjaciółkę zniesmaczonym i poniekąd również zszokowanym spojrzeniem.
– Keiko!?
Przywołała ją do porządku.
– Co?
– To ja się pytam „co”! Co się z tobą dzieje?
– Tak sobie żartuje, żeby cię rozchmurzyć.
Kimiko prychnęła.
– Kompletnie ci to nie wychodzi. Jeśli on cię kręci…
– Spokojnie, nie kręci! A tak serio to nie wiem, o czym taki facet może skrycie marzyć. Trzeba by zapytać jego konkubin.
– To dobry plan. Ma w ogóle jakieś?
Keiko wzruszyła ramionami.
– Nikt nie wie, co dzieje się w pałacu. Tak więc… ten plan raczej odpada. – Uśmiechnęła się na koniec, dostrzegając kolejną zakłopotaną minę u smoka ognia. – Spokojnie, dowiemy się co to. Wszystkie siostry i Matka też ci pomogą. W końcu mamy w tym wspólny cel.
– A jeśli ja nie chce tego odgadnąć?
– Przecież sama na to przystałaś!
– No wiem… Ale teraz jak o tym pomyśle… Och! Jak ja mogłam tak nie myśleć? Jak te fetysze mam mu zademonstrować, pokazać, że wiem, jak działają…? Czyli jeśli marzy mu się taniec erotyczny, w którym kobieta jest nago to… to!
– Na pewno nie jest tak źle. Wiesz, zawsze możesz to olać. Przynajmniej masz gwarancje, że będzie cię odwiedzać. Postaraj się dowiedzieć, o czym marzy, jednocześnie pamiętaj o tym, aby go upić narkotykiem. Potem, kiedy będzie odurzony, udasz, że to robisz, on w to uwierzy, powie, że wygrałaś i tyle! Wygrasz!
– To tak nie działa… Skoro zasada mówi jasno: zademonstrować, to zademonstrować… Cholera… Zgodziłam się na bycie jego kochanką!
– Ej! Zasada mówi też, że zademonstrować w SZTUCE UWODZENIA! A naszą sztuką uwodzenia jest właśnie narkotyk w herbatce! Czyli widzisz? Banał! Nie jest tak czarno, jak może się wydawać.
– Ale zgadnąć i tak trzeba, bo muszę mu powiedzieć hipnotycznie, gdy będzie w transie, że właśnie to robię. Chyba… tak mi się wydaje…. Grr, już sama nie wiem, jak ten pojedynek dokładnie działa!
– Na wszelki wypadek postaraj się odgadnąć. Aczkolwiek wiesz… bez tego Wu też da się żyć.
– Nie tylko o Wu tu chodzi!
– Tak wiem, wiem… Zobaczysz, jeszcze będziemy się z tego śmiać.
Kimiko nie podzielała jej zapewnienia. W zasadzie miała już w głowie same czarne myśli co do przyszłości i gotowa była spodziewać się najgorszego. Głos intuicji znów w niej brzmiał i mówił otwarcie, że wkopała się po uszy. Wręcz czuła to w trzewiach. Niby mogłaby zlekceważyć złe uczucia i skupić się na teraźniejszości; na tym, by jednak wykonać zadanie w bezpieczny sposób, jednak multum obaw było silniejsze.
– To co, Gwiazda Hanabi to twój pseudonim artystyczny? – spytała Keiko, biorąc kolejne ciastko do ust. Zapach cynamonu szybko rozniósł się po całym pokoju Gloriosy.
– Dokładnie.
– Trochę żenada, powiem szczerze.
– Mnie się podoba – wyjąkała, po trochu czyniąc przy tym minę zbitego szczeniaczka.
– Jak tam sobie uważasz. Dobra, zróbmy ostatnią próbę przed pokazaniem wszystkim twojego smoczego tańca. Jak wszystko dobrze pójdzie, za tydzień cię wystawią.
„Wystawią – jak to okropnie brzmi” – skomentowała w myślach Kimiko.
– Co jest? – spytała Keiko, dostrzegając tym razem cień buntu na twarzy przyjaciółki.
– Nie wiem czy chcę, żeby moja buzia wisiała na płotach i widniał pod nią napis: dziewica do licytacji.
– Zgodziłaś się już na to. Zresztą, chyba wiesz w jakim jest to celu? Chcesz zniszczenia Imperium, czy nie?
– Chcę.
– Więc niczym się już nie przejmuj. Ja wiem, to może być trochę wstyd, ale twoja buzia nie musi być cała na plakatach. Ani nie musi być podpisana twoim imieniem i nazwiskiem. Matka raczej wytnie tylko twoje oczy i tyle.
– Znajomi i tak się połapią. Mam rozpoznawalny zarys oczu, nie mówiąc już o kolorze – stwierdziła Kimiko, bardziej smutniejąc.
– Niby jacy znajomi? Wybacz, słońce, ale chyba obecnie ja jestem twoją jedyną znajomą, prawda? Twoi dawni przyjaciele kompletnie nie dają znaku życia. Jeśli nawet żyją, raczej nie sądzę, by byli gdzieś w pobliżu, a plakaty rozwiesimy tylko w tym mieście i w Stolicy.
Smok ognia nic nie odpowiedział. Keiko odebrała to jako przytaknięcie.
– No, to do roboty.


Keiko dała Kimiko ostatnią, „cenną” radę przed występem, który miał zadecydować o dalszych losach smoka ognia w Domu Nocy. Jeśli znów bowiem poniesie porażkę, Matka zacznie mieć wątpliwości co do tego, czy nadaje się do bycia częścią ich skrytobójczej wspólnoty, a pomimo wad drużyny, ewidentnie pozbawionej  kręgosłupa moralnego, nie chciała z niej wylatywać. Wszakże zapewniała dochody na utrzymanie siebie samej oraz ojca – nawet jeśli ten wykazywał teraz oznaki cudownego uzdrowienia. W kolejnym występie musiała więc dać z siebie wszystko i zapewnić Matkę, że będą z niej ludzie. By wesprzeć swoją przyjaciółkę, Keiko zasugerowała, aby wyobraziła sobie podczas czynienia zmysłowych wygibasów twarz Księcia Heylinu. Uważała, że mając jego oblicze zamiast  przyjaciółki, na której będzie siedzieć, przestanie się przede wszystkim śmiać, a i bardziej się skupi.
Kimiko miała ku temu wątpliwości. Twarz Wiecznego nie należała do tych, które zwykła sobie wyobrażać – i która zdecydowanie po zaświtaniu przed oczami nie przyprawiała o przyjemne uczucia. Była odmiennego zdania, bo według niej kompletnie nie będzie mogła się skoncentrować, twierdząc, że Chase Young zwyczajnie w świecie peszy. Coś w nim takiego było – i nawet jeśli był jej wrogiem to przyznawała to otwarcie przed samą sobą – iż doprowadzał ją do zmieszania, zażenowania, wywoływał rumieniec, kiedy za długo się na nią patrzył. Nie umiała sprecyzować czym dokładnie to coś jest, ale była pewna egzystencji tego czegoś. Ale Keiko trwała przy swoim, zapewniając, że to naprawdę dobry plan.
– To zadziała na twoją podświadomość. Jeśli wyobrazisz go sobie pod sobą, jednocześnie pomyślisz, że znajdujesz się w tej sytuacji, w której wszystko zależy od ciebie i liczy się to, byś nie zawiodła. Ta presja zmotywuje twoje ciało i umysł, i chociaż tobie wydawać się będzie, że jesteś zestresowana, bo masz jego pod sobą i nie wolno ci zawieźć, nie popełnisz błędu, bowiem podświadomie dasz z siebie wszystko. Jak przychodzi co do czego, zawsze wychodzi nam lepiej niż na próbach.
Jakaś część prawdy w tym była i w dodatku wystarczająca, by przekonać Kimiko. Jednak zaraz pojawił się drugi problem – wyobrażenie sobie twarzy Księcia to jeszcze pół biedy, trudniej z wykreowaniem u niego mimiki, jaką przybiera w trakcie stosunku płciowego. W końcu za jedyne wyrazy twarzy jakie jego znała, to ten przesiąknięty gniewem, pozbawiony uśmiechu, i drugi, z którego aż wylewała się radość i kpina. Jak może wyglądać władca świata, gdy zadowala go kobieta? Czy unosi brwi, otwiera usta, przymruża oczy? Pytań co do tego była masa i Kimiko nie potrafiła sobie na nie odpowiedzieć, nawet kiedy zaczął się już występ.
Wan Lanfen rozsiadła się wygodnie i zapaliła kadzidło o odurzającym zapachu dla przyprawienia scenerii. Kimiko odebrała to jako akt łaski, bo w dymie, który przykryje wszystkie wady jej występu, poczuła się lepiej i bardziej na siłach. Denerwowała się. Jak nigdy dotąd przejmowała się wielce tym, co ma zaraz uczynić, martwiąc się, iż nie podoła. Wszystkie Mírén zebrały się i usiadły przy Matce na miękkich poduszkach. Kimiko nie spoglądała na ich twarze, obawiając się, że ujrzy na nich pogardę i brak solidarnego wsparcia. Keiko już się kładła i tylko ona zdawała się trzymać za nią kciuki.
„Dam radę!”
Najpierw, tak jak poprzednim razem, Kimiko zaczęła swój taniec od łagodnych, delikatnych, acz nadal zmysłowych ruchów bioder, ruszając nimi w przód i w tył. Starała się nie patrzeć w oczy Keiko, a na jej szyję – gdziekolwiek, byle tylko nie złapać z nią kontaktu wzrokowego, jaki niewątpliwie skończyłby się wywołaniem u niej zażenowania efektującym parsknięciem śmiechem. Powoli zaczęła przechodzić do mocniejszych ruchów, kręcąc biodrami. Dłonie wzniosła do góry, kreśląc nimi swój dekolt, szyję, na koniec zaś splatając je nad głową. Czułą, że idzie jej całkiem nieźle; w wyobraźni była niczym falujący na tafli wody pąk lilii, która niebawem miała rozkwitnąć, prezentując swój największy walor. Nie zaczynała jeszcze erotycznych pieśni, wierząc, że milczenie i w tym wypadku może być złotem, oraz że mowa ciała w zupełności wystarczy. Przykładała się zatem, wprawiała w ruch każdą komórkę wędrującą w jej żyłach, współgrała z ustalonym rytmem, baczyła na pokłady na energii. Wreszcie, nie orientując się kiedy, oczami wyobraźni zaczęła lustrować księcia.
Nie była tego świadoma, ale już w połowie zdobyła uznanie stylem, w którym występowało tyle wzlotów i upadków. Nie tylko ręce Kimiko opadały z góry na dół, znacząc drogę po jej ciele, ale i ona sama zginała się w pasie jak fala oceanu. Gdy stykała się z Keiko, kładła na nią dłonie i, wznosząc się z powrotem, ciągnęła je za sobą, aż odchylała się do tyłu, łaskocząc kaskadą spadających włosów. Taniec smoka ognia nie był jednak wymysłem oryginalnym, takim, którego nigdy jeszcze nie widziano, to jasne. Każda z Miren miała w swojej sztuce uwodzenia coś podobnego, jakiś wspólny element. I chociaż u Kimiko niepowtarzalnym ruchem było wnoszenie się i opadanie wraz z rozkładaniem rąk, by z góry jawić się jak gwiazda, z tańca Japonki wypływał wysoki poziom inspirowania się innym tańcem.
Dyris z jarzącą się w oku nienawiścią obserwowała i wyliczała zarazem wszystkie gesty, ruchy, skinienia, pochylenia i tym podobne, które w tak charakterystycznej mierze przypominały jej arcydzieło, którym wyprowadzała umysły mężczyzn z rzeczywistości. W tym właśnie momencie oficjalnie okrzyknęła Kimiko swoim wrogiem numer jeden, któremu nigdy nie wybaczy tej kradzieży, nawet jeśli w całokształt opiewał własną inwencją twórczą i nadrabiał w miarę świeżym pomysłem. W szczegółach czaił się diabeł, i tych ściągniętych od niej szczegółów nie mogła wybaczyć. Nie mogła darować.
To wojna.


Wan Lanfen na końcu pogratulowała, pieszczotliwie życząc sukcesów w karierze Mírén.
– Teraz oficjalnie jesteś już jedną z nas i możesz na siebie zarabiać. Powodzenia w nowym świecie.
Nowy świat, którego Kimiko stała się częścią każdego dnia miał być epicentrum wokół którego całe jej życie będzie się kręcić, aż do pojawienia się zmarszczek, jakich żaden krem nie zdoła zwalczyć. W innych burdelach nawet i kobiety grubo po pięćdziesiątce na karku mogły wciąż pracować, lecz nie w Domu Nocy Wan Lanfen, w którym dewizą była jakość.
Minął kolejny tydzień, a twarz smoka ognia, czy konkretniej – jej oczy – zawisły na wszelkich murach, ścianach budynków, kolumnach… W mieście i przede wszystkim w Stolicy zrobiło się głośno o niebieskookiej Azjatce, jak o Sayuri z wielce znanego w tej części świata pół kuli filmu Wyznania Gejszy, z tym wyjątkiem, iż ten fenomen był prawdziwy i na wyciągnięcie ręki.
Skosztowanie takiego rarytasu obcowało z możliwością stania się kimś wyjątkowym, kimś ponad przeciętnym, bowiem przeciętni nie mają szans na posiadanie jedynej złotej monety w morzu srebrników. Najgrubsze z najgrubszych ryb zaczęły więc kolosalnie oszczędzać, w przypadku żonatych tłumacząc „drugim połówkom” o kryzysie finansowym, jaki dotknął całą wyższą sferę społeczeństwa. Ci biedniejsi spoglądali ze smutkiem na plakaty, wiedząc, że będą zmuszeni obejść się ze smakiem. Nikt nie baczył na to, kim jest ta wyjątkowa dziewczyna. Liczył się jedynie fakt, że miała niebieskie oczy, a jej cnota była na sprzedaż. Cena dodatkowo wzrastała jeśli chodzi o Kimiko niż jak to się miało w przypadkach dziewic, które również wystawiano z innych burdeli. Kimiko była bardziej wartościowa, bo była Mírén z Domu Wan Lanfen. A każdy w mieście wiedział, że spędzenie nocy z którąś z kobiet spod skrzydła Matki, do końca życia będzie spędzać sen z powiek wspomnieniami  o niezapomnianych rozkoszach pierwszej klasy. Same napisy zresztą na plakatach nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości, iż rozchodzi się o diamentową niezwykłość w szarej, nudnej rzeczywistości.

Sprowadzona z Niebios niebieskooka – Gwiazda Hanabi – wyłoniona spośród najpiękniejszych cnót, perła o unikatowym wdzięku, zostanie wyznaczona tylko jednemu wybrankowi, który za dar jej Niezerwanego Kwiatu, Nieprzekroczonej Nefrytowej Bramy, gotów będzie zapłacić najwyższą z cen.

Licytacja odbędzie się piątego dnia ostatniego tygodnia tego miesiąca, tego roku o godzinie 18:00.

Kimiko była wdzięczna, że cała jej twarz nie została pokazana, ani nie podpisano nigdzie plakatu jej imieniem i nazwiskiem. Przynajmniej w jakimś stopniu zachowała swoją reputacje i tożsamość Gwiazdy Hanabi dla wszystkich zostanie tajemnicą, oczywiście do czasu, aż pojawią się pierwsi na nią chętni. Matka prognozowała, że to wydarzenie również przejdzie jako wiekopomne w księdze rachunków zamtuza, bo na licytacji zarobią fortunę.
Większą nawet niż to było, kiedy wystawialiśmy Dyris zapewniała.
A Dyris stała z boku i powstrzymała się od komentarzy, łykając kolejne powody do nienawiści. Jej nienawiść rosła coraz bardziej z każdym kolejnym dniem to z powodu chełpienia się urodą Kimiko, tańcem, a to możliwościami, tudzież przypuszczaniem, iż obali rudą z tronu. Nie mogła do tego dopuścić, choćby nie wiadomo co. Jednak z drugiej strony wiązała ją obietnica, iż nigdy nie zaszkodzi żadnej ze swych sióstr i nie zrobi niczego, co mogłoby zaszkodzić interesom. Kimiko więc była jak na razie nietykalna, chyba że popełni gdzieś błąd… Choćby i malutki, na jaki można przymknąć oko. Grunt, by się potknęła, a wówczas Dyris wykorzysta to w odpowiedni sposób, aby móc znów triumfować.
I tak obiecała sobie uzbroić się w cierpliwość, przybrać dobrą maskę do złej gry. Jednakże w dniu poprzedzającym licytacje w Domu Nocy zjawił się Wieczny, a jego pojawienie się przyprawiło Dyris o kolejne ukłucie zazdrości w sercu. Kiedy zaś usłyszała, że przybył do niebieskookiej a nie do niej, stwierdziła, że musi coś wykombinować już teraz.
Nasza Gwiazda Hanabi jest oczywiście dla Waszej Wysokości dostępna…
Chase nie odpowiedział tylko poczekał aż Matka wskazała mu ręką korytarz, w którym po chwili pojawiła się ubrana w kimono koloru czereśni Kimiko. Oboje zmierzyli się wzrokiem; książę uczynił to z pustym wyrazem twarzy. Po chwili Japonka dostrzegła, że ma ściągnięte brwi i usta zaciśnięte w cienką linię, jakby był zły. Następnie Imperator podszedł do niej, stawiając miękko kroki i wyczekując zniknięcia oznak speszenia u wybranej przezeń kobiety do towarzystwa. Po chwili Kimiko poprowadziła go do swojego pokoju, spotykając po drodze kogoś, kogo się w zupełnej mierze teraz nie spodziewała – Dyris.
– Kimiko! Wybij to sobie z głowy! – zawołała głośno, natychmiast zaraz kuląc się i udając, że obecność księcia jest dla niej niespodzianką. – Och… Wasza Cesarska Mość…
– Co? O co ci chodzi!? – spytała niczego nieświadoma Kimiko.
– No wiesz…
– Nie, chyba nie.
Dyris westchnęła.
– Chodzi o to, że chcesz wydać pieniądze na operacje plastyczną – powiedziała ściszonym głosem. Nie na tyle jednak ściszonym, by Chase nie usłyszał jej wypowiedzi, stojąc praktycznie obok. – Ja wiem, że masz kompleksy, ale serio, wybij to sobie z głowy. Jesteś naprawdę piękna.
– O czym ty gadasz?! – Kimiko wrzasnęła. Przecież nigdy niczego podobnego nie powiedziała, toteż stała i patrzyła się na siostrę ze zdziwieniem, aż zdziwienie przerodziło się w przerażenie, gdy…
– Na operację plastyczną? Bez jaj – skomentował książę.
A potem w oburzenie, kiedy Kimiko uświadomiła sobie o podstępie ze strony Dyris.
– Ja… Ja nie wiem o czym ona mówi! Nie potrzebuję żadnych operacji plastycznych.
– No jasne, że nie… – Ruda zgodziła się jak gdyby nigdy nic.
Postanowiła odejść, kładąc jeszcze rękę na ramieniu smoka ognia. Kimiko pokręciła tylko głową, powstrzymując się, by nie rzucić w nią kulą ognia. Dyris wskoczyła w tym momencie z Kimiko na otwarty konflikt, który zapowiadał o wiele więcej tego typu uszczypnięć, a to wywołanych poniekąd również cichą chęcią rywalizacji obu stron.

11 komentarzy:

  1. Cześć,
    Piszesz naprawdę wyśmienicie. Przeczytałam rozdział niemalże jednym tchem. Twój styl pisania wznosi się na dobrym poziomie. Nie spostrzegłam nic rażącego w Twoim pisaniu. Uważam, iż doskonale dobierasz zdania i masz bogate słownictwo. Stwarzasz również opisy oraz dialogi, a to duży plus, gdyż nie każdy tak potrafi. Niewątpliwie masz talent. Nie mam zastrzeżeń, a więc co mi pozostaje napisać? Życzę dużo weny!
    Zapraszam do mnie. Pojawiło się nowe opowiadanie o tematyce wojennej.
    www.opowiesci-sovbedlly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czatowałam na nowy rozdział, oj tak :-) Jak zawsze super. Zdziwiłam się, że Kimiko opowiedziała o pojedynku, myślałam, że zachowa to dla siebie. Wyczuwam, że Dyris pokaże pazurki. No i jestem ciekawa kto da najwyższą stawkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stwierdziła, że skoro istniała szansa, że dalej siostry z Matką podsłuchiwały to nie ma co tego ukrywać. :D A i liczy też na jakąś pomoc. Ba, pokaże pazurki. Kimiko zresztą też. :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Chcę, żeby Chase okrzyczał Kimiko i kategorycznie zabronił tych barbarzyńskich licytacji. Jego słodkim niebieskookim smoczkiem, z którym ma układ odgadnięcia i zademonstrowania fantazji ośmielają się handlować... jestem zniesmaczona i zła, i pełna nadziej na jakąś Hot Chamiko Scenę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy uda mi się uda taka scena, ale spróbuje. xD A czy Chase zabroni... Może będzie mieć w dupie?

      Usuń
  4. Boję się pomyśleć co może oznaczać zły Chase w przeddzień licytacji, szykuje się jeszcze ciekawszy rozdział c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dostał kosza od którejś z niuń, którą chciał wziąć za żonę?:x

      Usuń
    2. Hahaha, nikt się na to nie nabierze! XD sis, nadal komunikator mi się pieprzy, ale pamiętaj: jestem. siedzę na nudnym wykładzie. czekam na rozdział. ratuj.

      Usuń
    3. Zawiodłam Cię... aczkolwiek! Dzień się jeszcze nie skończył. :x

      Usuń
  5. Wspaniałe, nie mogę się doczekać jak przebiegnie spotkanie z Chasem. A Dyris nie lubię, to suka. Zainspirowałaś mnie swoimi blogami i sama też zaczęłam pisać Chamiko, na blogu z różnymi innymi opowiadaniami. Zapraszam moja-wybuchowa-mieszanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kimiko to też kawał suki. :x Hm, muszę to lepiej pokazać!
      Super! :D Oby tak dalej!

      Usuń

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty, stanowią wyłączną własność ich autorki - LayaliN. Jakiekolwiek kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie materiałów w celach innych niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
____
Obrazki zamieszczane w rozdziałach pochodzą z Internetu.

Obserwatorzy