środa, 9 grudnia 2015

7. Pierwsza lekcja




Wan Lanfen wyglądała tak groźnie, iż rysy jej twarzy w błyskach świateł palących się świec na tle nocy błyszczącej tysiącami gwiazd, upodabniały ją do jednego z demonów rodem z najgorszych koszmarów, które lubiły nękać Kimiko od dwóch lat. Ton jej głosu, swą głośnością i barwą przywodzący na myśl grzmoty piorunów, wcale nie był lepszy i łatwiejszy do zniesienia. Oczami przymrużonymi jak ślepia czającego się tygrysa gotowego do zadania śmiercionośnego ciosu, wpatrywała się w nią bez przerwy i bez cienia litości dla serca Japonki, które wystarczająco było sforsowane emocjonalnie od dźwigania wagi bezpośredniego starcia z Wiecznym, do którego za nic nie mogło się wcześniej przygotować, lub dla wywróconej do góry nogami duszy, czy skotłowanemu psychicznie umysłowi.
– Czy ty zwariowałaś? Narażasz nas wszystkie! – grzmiała, zaś szafki w recepcji, a nawet w kuchni wibrowały. – Przestań żyć światem, którego już nie ma. Przestań żyć przeszłością! Najwyższy czas przystosować się do nowego życia i nauczyć się walczyć w tym środowisku. Choćby za cenę swej godności. O ile faktycznie chcesz przeżyć i dokonać swojej zemsty…
Kimiko niczym rychło wycięty kołek stała w całkowitym bezruchu, wystawiona na wściekłe spojrzenia zarówno ze strony Matki, jak i koleżanek z pracy. Jeśli nie szarża złych oglądów, to wspominki słów Imperatora burzyły stan wrażliwego na opinie innych umysłu, zwłaszcza te, w których książę oznajmił, że Dom Nocy to od dziś jej więzienie, czy oświadczanie z jego strony, iż gdyby była milsza, uratowałby jej ojca. Za wszelką cenę próbowała wyrzucić z siebie to związane z rodzicem ze swej głowy, byle tylko nad nim nie gdybać i nie czuć okropnie ze świadomością, iż straciła taką, prawdopodobnie też jedyną, szansę na załatwienie problemu. Nie wspominając o tym, jak to musiała zbłaźnić się w jego oczach z tym nieprzemyślanym pytaniem, czy może coś zabrać ze swego mieszkania… Każdy aspekt każdego wypowiedzianego przez Japonkę zdania bolał ją niemiłosiernie, bowiem udowadniał, jak bardzo przez cały czas gnieździła się na przegranej pozycji, podczas gdy on, Wieczny, triumfował dumny ze swej wygranej, rozdając karty z tym swoim perfidnym uśmiechem, którego nawet strach przed ewentualnym brakiem do bycia pewnym siebie nie potrafił zmyć. O dziwo sam fakt, że klękała przed nim, piszcząc jak przerażona na widok kota mysz, prosząc w ten o to (wydawać by się mogło dla innych, nie mających na co dzień styczności z kulturą wschodu ludzi) sposób, by ją oszczędził, by dał ten skromny akt miłosierdzia, darowany zawsze z wyrachowanym cynizmem w nie przestającej nigdy czegoś planować głowie, i ją oszczędził. Kolana czy kark od oddanego pokłonu ani trochę teraz nie pobolewały, dzięki przyzwyczajeniu do oddawania pokłonów wszystkim mężczyznom, którzy stali zawsze wyżej od niej, czy to byli zwykłymi sklepikarzami, tragarzami, lekarzami; zawsze należało się ukłonić, chociaż odrobinę. I do tej właśnie rangi zwykłego obowiązku objawiającym się również jako wyznacznik jej kultury osobistej, postanowiła podpiąć to, co się stało; udać, że nie kłaniała się Imperatorowi, zaś jakiemuś urzędnikowi ze skarbówki.
– Nie wolno ci igrać z ogniem – ciągnęła Matka. – A przynajmniej nie wtedy, kiedy twoje grzechy mogą odbić się na innych. Wiem, że to boli, ale czasem trzeba ugryźć się w język i stać się sługą wroga.
– Bardzo przepraszam. To się nie powtórzy.
– Mam nadzieję, bo on tu jeszcze wróci.
Kimiko uniosła wzrok, dziwiąc się.
– Niby dlaczego miałby tu wrócić?
Zamiast udzielić bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie, Wan Lanfen spytała:
– Kiedy miałaś zamiar poinformować nas, że jesteś upadłą mniszką z klasztoru Xiaolin? – Kimiko otworzyła usta na sekundę, a potem z powrotem zamknęła. Nigdy, pomyślała – Rozumiem, że się bałaś, że zechcemy cię wydać, ale naprawdę nie było potrzeby. Tym bardziej zapragnęłabym cię mieć po swojej stronie. – Dostrzegając dalsze zdziwienie i brak zrozumienia u smoka ognia, Matka kontynuowała, biorąc ją wcześniej pod ramię i zaprowadzając do kanap: – Fakt, że ty i książę byliście, jesteście i pozostaniecie zawsze wrogami, bez względu na okoliczności, jest bardzo cenny. A drugi fakt, że znasz nasze tajniki, daje ci ogromne pole przewagi. On tu wróci. To mężczyzna jak każdy inny, tak łatwo ci nie odpuści. Właśnie dlatego, że kiedyś walczyliście ze sobą będzie chciał tu wrócić, by cię upodlić, udowadniając ci wiele razy i na wiele sposobów, że to on wygrał, a nie ty. Ponieważ jest zły, będzie chciał to robić, bo pastwienie się doda mu rozrywki. Wróci choćby pod głupim pretekstem, że chce tylko sprawdzić, czy nadal jesteś tu zamknięta. A my wykorzystamy to na swoją korzyść.
Usiadły w fotelach przed stoliczkiem, na którym wciąż panował bałagan w porozrzucanych i pomieszanych czasopismach, jaki zostawił po sobie Imperator. Wan Lanfen pozostawała jednak w dobrym humorze i ogromnie podekscytowana prawdą, że w jej szeregach trafił się ktoś taki jak Kimiko; wojowniczka, która będzie jak magnez na księcia, jak przynęta, jak wabik. Sprowadzi go tu znów, a wtedy one ocalą świat i położą kres jego tyranii.
– Droga Kimiko – złapała ją za dłonie z serdecznością właściwą bliskim członkom rodziny – wyznaczam ci życiową misję. Masz uwieść księcia i go zabić.

◊◊◊

Nazajutrz Kimiko obudziła się z rana w swoim pokoju w Domu Nocy, o dziwo bez bólu w plecach czy w karku. Łóżko, które jako jedyne stało w otrzymanym pomieszczeniu, do którego sprowadzać będzie już wkrótce naiwnych mężczyzn z Heylinu, okazało się być bardzo wygodne. Jedyne, czego jej brakowało to całego swojego dobytku, jaki pozostał w mieszkaniu Keiko. Choć był skromny i niewielki, pośród tych wszystkich rzeczy z trudem wywalczonych przez ostatnie miesiące znajdowało się coś, co w snach nieustannie o sobie przypominało, racząc zarzutami, iż zostawiła to bez serca. Mianowicie chodziło o Gwiazdę Hanabi, która nadal leżała ukryta pod materacem w sypialni w domu, do którego nie miała już dostępu. Co się teraz stanie z tym niezwykle ważnym dla niej talizmanem? Niby mogłaby poprosić Keiko o to, aby wyciągnęła go i przyniosła, żeby móc trzymać je blisko głowy pod poduszką, lecz co przyjaciółka by na to powiedziała? Zapewne wyłożyłaby multum pretensji o to, iż będąc w posiadaniu Sheng Gong Wu nie spróbowała go gdzieś sprzedaż lichwiarzom, którzy nie poskąpiliby jej pieniędzy. I zapewne miałaby rację, jednak talizman miał dla upadłej mniszki zbyt wielką wartość sentymentalną. Swoim wyglądem wciąż przypominał jej prawdę, że kiedyś istniał lepszy świat.
Gdy się obudziła, pomyślała też o ojcu, który został w szpitalu bez żadnego prawa, aby móc dłużej w nim przebywać, jako że Kimiko nie opłaciła służby zdrowia na następny miesiąc, bo nie było po co. Stary Tohomiko czekał więc, aż ktoś przyjdzie po niego i zabierze do domu, lecz kto, skoro córka została uwięziona w burdelu? Znów więc myśli dziewczyny skierowały się wokół osoby Keiko, która mogłaby wyświadczyć jej tę niewielką przysługę. W chwilach takich jak ta dobrze jest mieć przyjaciół, a zabawne, bo Kimiko nie raz myślała, że już ich nie potrzebuje i może żyć na własną rękę.
Ubrawszy się w to samo kimono (innego przeto nie miała), które nosiła poprzedniego dnia, jakby w ogóle nie przeszkadzało jej to, że zdążyło przesiąknąć bodajże zapachem ambry i bergamoty, jaki książę wokół siebie roztaczał, wyszła na korytarz, by następnie skierować się do salonu z recepcją. Była wczesna godzina i prócz Matki nikt jeszcze na nogach nie był. Dowiedziawszy się, że Keiko została wybrana przez jednego z kocich wojowników, Kimiko nim zasnęła, długo trzymała kciuki za przyjaciółkę, mając nadzieję, że dobrze jej idzie z uwiedzeniem żołnierza Chase’a i rano wyjdzie zwycięsko. Czekała do ósmej godziny, aż drzwi od pokoju Keiko otworzyły się i wyszła z nich Japonka z nieco poczochranymi włosami, lecz z zachowanym makijażem oraz zapięta pod samą szyję. Na jej widok Kimiko wstała z uśmiechem na twarzy, który zniknął w momencie, w którym dostrzegła u przyjaciółki smutek.
„Nie udało się?” – pomyślała w pierwszej chwili.
Zaraz po Keiko z pokoju wyszedł heyliński wojownik. Ukłonił się przed kochanką jednej nocy, szepcząc coś jeszcze dziewczynie na ucho, po czym podziękowawszy za usługę, udał się do Matki, by odebrać swój rachunek. Kimiko prędko zjawiła się przy przyjaciółce.
– Wszystko dobrze? – spytała od razu, lecz Keiko gestem dłoni nakazała milczenie, bowiem Crove nadal był w Domu i lepiej, by niczego nie usłyszał, ponadto jego kolega wciąż od drugiej Mírén nie wyszedł.
– Nie do końca – odparła jedynie szeptem.
Wówczas pojawiła się Fumi, mająca oczy czerwone od z trudem powstrzymywanych łez, zaś za sobą żwawo idącego drugiego wojownika, który w połowie drogi ją wyprzedził i bez słów pożegnania, poszedł zapłacić Matce tyle, ile był winien.
Kimiko ponownie zwróciła się do Kieko, ignorując mijającą ich Fumi, którą zaraz objęła z czułością Meisa.
– Otrułaś go?
Keiko ciężko westchnęła.
– Nie. Nie udało mi się… Ale i tak miałam szczęście, bo widać obszedł się ze mną znacznie lepiej, niż jak to było w przypadku Fumi. – Skinieniem głowy wskazała najmłodszą z nich kusicielkę, która teraz, w objęciach Meisy, szlochała ciężko, skarżąc się na to, co Zen Yu z nią wyczyniał.
– Szczypał mnie, drapał, ściskał i gryzł tak mocno, że mam siniaki i inne ślady, których szybko się nie pozbędę. Był wredny i taki nieczuły… Chociaż sen miał twardy i cudem udało mi się go otruć.
– Nie płacz, kochanie – pocieszała ją Meisa. – Będzie mieć za swoje.
Kimiko spojrzała ponownie na Keiko.
– Bił ją? – spytała retorycznie, dodając: – A ciebie?
Zaprzeczyła ruchem głowy. Miała dziwnie zamyślony wzrok wbity w podłogę.
– Nie przejmuj się tym – powiedziała Kimiko, zgodnie z przyjacielskim obowiązkiem wykazania się solidarnością. – Niech tylko spróbuje tu wrócić, to wtedy na pewno zdołasz go otruć.
Keiko przytaknęła, pozostając zasmucona.
– Ech, muszę wziąć kąpiel i zmyć go z siebie, bo wszędzie go czuję.
Po czym udała się w kierunku łazienki szybkim krokiem, by zdążyć przed Fumi. Nic jednak nie wskazywało na to, by młodsza Japonka szybko opanowała swój płacz i odzyskała równowagę na tyle, by móc zacząć myśleć o swoich potrzebach. Fumi była najmłodsza i zaraz po Kimiko najświeższą Mírén w Domu Nocy, która choć zdała wszystkie egzaminy i wykazała się niezbędną bezwzględnością, by móc zabić człowieka, wciąż odstawała jeśli chodzi o zachowanie twardej i niezłomnej psychiki w przypadku przegranej. Trafiwszy pod opiekę Matki po tym, jak ta ją znalazła zgwałconą i pobitą w ciemnych zaułkach miasta, poprzysięgła sobie mścić się na każdym mężczyźnie z Heylinu. Tracąc cnotę miała zaledwie piętnaście lat, więc ciężko przeżyła tamto zdarzenie, a i nieraz wspominała niczym masochistka, zadając sobie ból. To motywowało ją jednak do szybkiej nauki, owocując sprawnością oraz bystrością w uwodzeniu. Jej młodość i aparycja stanowiły dodatkowe punkty, pozytywnie wpływając na popularność, bowiem statystyki wykazywały, że im młodsza prostytutka, tym większe szanse na pozyskanie klienta i jego aprobaty. Wciąż jednak widmo gwałtu, które pozostało niezagojoną blizną na psychice młodej, sprawiało, iż każdy stosunek z mężczyzną w przypadku niepowodzenia misji napojenia go narkotykiem, wywoływał u dziewczyny zaraz potężny atak bólu oraz płaczu. Obserwując ją, Kimiko czuła napływ złości i współczucia jednocześnie. Była pewna, że jej nigdy taki los nie spotka i zawsze odniesie sukces, dzięki właśnie poświadczaniu cierpienia, które odnoszą te zmuszone do zaspokajania potrzeb niegodziwców kobiety, nawet jeśli gdzieś tam nadal miały drogę ucieczki, drogę wiodącą do zachowania godności, z której nie skorzystały, bo ostatecznie i tak rozłożyły nogi. Wszak renoma Tiánmì jest ważniejsza.

◊◊◊

Jeszcze tego samego dnia spokój nieopuszczający Kimiko został zachwiany, kiedy Matka przedstawiła jej swój plan na ściągnięcie księcia do Domu Nocy po tym, jak się okazało, że wyjechał on do kraju kwitnącej wiśni, obecnie traktowanej jako prowincje pod rządami bezlitosnego, otyłego biznesmena o śmiesznym nazwisku Panda-Bubba, by tam szukać za godnymi jego serca pięknościami. Oznaczało to, iż szybko do chińskich stron Imperator nie wróci, a w trosce o to, aby nie zapomniał o odnalezionym byłym wrogu, postanowiła:
– Wyślesz mu list z przeprosinami.
– Po moim trupie! – krzyknęła Kimiko na cały Dom.
– Mówiłam ci, że czasem trzeba znieść jedną hańbę, by osiągnąć zwycięstwo. Nie wszystko idzie w życiu po naszej myśli, bo takie właśnie jest życie. Mamy szansę uderzyć Heylin prosto w jego serce. Myślisz, że ci odpuszczę? Z chęcią wyznaczyłabym kogoś takiego jak Dyris, kto na pewno podołałby zadaniu, lecz jeśli książę ma chcieć tu wrócić, to tylko i wyłącznie z twojego powodu. Musimy więc spróbować. Mówiłam ci też już, że kto nie ryzykuje, ten nie ma.

◊◊◊

– To jakiś nonsens! Mam mu wysłać list z przeprosinami. – Rozdrażniona Kimiko wciąż pohukiwała jednak tym razem nie na cały Dom, zaś zaledwie na pokój Keiko, do którego obie przyjaciółki się udały, by móc zacząć swoje nauki manipulacji mężczyzn. Zważywszy na fakt, że książę jest bardzo daleko i podróż powrotna zajmie mu trochę, ma wystarczająco dużo czasu, aby nauczyć się wszystkiego nim wróci. – Z przeprosinami! List! – Z tej powtarzanej w kółko złości nie potrafiła wyjść i się uspokoić. Nie chciała zresztą, jak gdyby duszona w sobie złość od wielu miesięcy potrzebowała tego dnia na swój wybuch. – Będzie go czytać i się ze mnie śmiać. Pokaże go swoim kolegom. Moim wrogom. Nie mogę! Nie potrafię…
Siedząca przed nią Keiko spoglądała na nią co rusz, zajęta mieleniem liści morowych na desce. Dwie młode Japonki rozdzielał niski, drewniany stoliczek, na którym czekał dzbanek z zagotowaną wodą, oraz dwie filiżanki do herbaty.
– Niepotrzebnie wszystko wyolbrzymiasz. Ostatnie wydarzenia mocno cię poruszyły i teraz na ciebie oddziaływają – rzekła Keiko. – Oczywiste, że nie chcesz tego robić, gdyż masz potrzebę buntu, ale tak naprawdę, wbrew temu, co sądzisz, masz nad wszystkim władzę. Od ciebie wszystko zależy i ty jesteś tu najważniejsza. Pomyśl o tym, jak i o tym, że wszystkie Mírén w Domu Nocy, oraz wiele innych kobiet na świecie musiało nie raz zrobić coś przeciw sobie, by osiągnąć jakiś cel. Spędzamy noc z mężczyznami, których nienawidzimy, co jest sporym poświęceniem, a jednak robimy to, bo wiemy, jaka czeka nas nagroda. Teraz ty odegrasz pierwsze skrzypce i jestem pewna, że ci się powiedzie. Zalałabyś herbatę?
Kimiko kiwnęła raz głową, po czym sięgnęła po dzbanek z wodą i napełniła filiżanki, których spód Keiko zdążyła wcześniej wyłożyć rozdrobnionymi liści.
– Boli mnie wizja, w której Chase wyśmiewa mój list ze swoimi kumplami.
– Pomyśl, że my same śmiejemy się z niego i z jego ludzi, bo stopniowo likwidujemy mu całą armię. Nie powinni cię oni obchodzić, bo i tak wychodzisz na swoje, szkodzisz im, i pozostajesz górą. Jeśli przestaniesz się tym zamartwiać, będziesz mieć spokojniejszy umysł, duszę, wykonasz lepiej to, co chcesz zrobić, a chcesz zabijać, by odczuć rozkosz płynącą z satysfakcji z osiągniętej vendetty. Posłodzisz?
Kimiko wzięła do rąk pojemniczek z cukrem i małą łyżeczkę.
– W sumie… Chyba dam radę to zrobić – mruknęła po namyśle.
– Jesteś mądra i silna, Kimiko. Do tego piękna, iż wiele dziewczyn tutaj ci zazdrości. Masz takie warunki do robienia rzeczy niezwykłych, które my musiałybyśmy starać się zdobyć przez wiele lat – zrobiła pauzę. – Ciastka. – Kimiko podała talerzyk z herbatnikami. – Nawet Dyris widzi w tobie zagrożenie, bo boi się, że ją prześcigniesz wkrótce i nie będzie już numerem jeden w oczach Matki. Nikt inny prócz ciebie nie nadaje się do tego, by uwieść księcia. A ponieważ jesteś odważna i bystra, poradzisz sobie znakomicie. I jeszcze ten dzbanek odłóż.
– Najpierw muszę nauczyć się tych waszych całych sztuczek perswazji. Kiedy zaczniemy? – spytała Kimiko, odkładając dzbanek na bok. Zobaczyła, jak jej przyjaciółka uśmiecha się pod nosem.
– Już zaczęłyśmy.
– Tak? Kiedy? – Smok ognia nie krył swego zdziwienia.
– Od samego początku używam technik hipnozy i perswazji przeciwko tobie. Zobacz, jak zrobiłaś wszystko to, co kazałam.
Kimiko wywróciła oczami.
– To tylko nalanie herbaty i posłodzenie… Każdy by tak zrobił…
– Czyżby? Ja zaczęłam przygotowywać herbatę, miałam wszystkie filiżanki, cukier i ciastka po swojej stronie. Ty musiałaś się nachylać i tak dalej, żeby po nie sięgnąć, podczas gdy ja siedziałam prosto. Jasne, że się tobą posłużyłam i wykorzystałam, kiedy to ty miałaś być moim gościem w moim pokoju. Zauważ, w jaki sposób to zrobiłam. Z hipnozą jest tak, że dzieli się na warunek i sugestię. Warunek ma zasadę, że jeśli zrobisz tak, to zyskasz to. Przykładowo: zamknij oczy, a się rozluźnisz. Następuje automatycznie sugestia, byś mnie posłuchała. Na początku ja wysłuchiwałam twoich problemów i jasno objawiłam, że jestem po twojej stronie, a problem leży w tym, że to ty wyolbrzymiasz wszystko. Zasugerowałam ci perswazyjnie, że każda z Mírén przechodziła przez takie problemy, a potem odnosiła zawsze zwycięstwo. Myśl o tym, że wiele innych osób zrobiło coś, co ty masz zrobić, dodaje ci odwagi i napełnia umysł słusznością względem tych rzeczy, którą zostały ci wyznaczone do wykonania. Człowiek zawsze zrobi chętniej to, co zrobiła masa ludzi przed nim. W końcu jesteśmy jak barany idące za stadem na rzeź. Następnie poprosiłam, byś nalała herbaty. Słowo „proszę” użyłam tylko raz. Potem powiedziałaś, że martwisz się tym, co powie książę i jego koledzy. Ja ci na to odparłam, że jeśli przestaniesz to robić, poczujesz ulgę. Ot zwykła, prosta sugestia, która posiada warunek, i która zaatakowała twoją podświadomość. Sugestia niebezpośrednia może omijać świadomość i trafić łatwiej do podświadomości, która wykonywana jest natychmiast. Jednocześnie sprawiłam, że podświadomie obdarzyłaś mnie większym zaufaniem. Wówczas wysunęłam kolejną prośbę, już bez słowa proszę, byś posłodziła. Zrobiłaś to, nawet się nie zastanawiając. Dopiero po tym zaczęłam przechodzić do technik, które mają najsilniejszą moc, czyli do sypania komplementów. Mówiłam ci, jaka jesteś mądra i tak dalej. Gdybym użyła komplementów na samym początku, byłoby to sztuczne. Są silne, więc odrazu byś spostrzegła, że ci strasznie słodzę, więc pewnie czegoś chce. A zawsze jest tak, że otwieramy się na ludzi i chętniej coś dla nich robimy, jeśli czujemy, że jesteśmy dla nich autorytetami, czyli wtedy, kiedy nas wychwalają. Gdy ja zaczęłam to robić, odebrałaś to jako pocieszanie i nie zorientowałaś się, że trochę przesadzam. W efekcie zrobiłam od razu następną rzecz, która brzmiała już bardziej jak rozkaz. Mianowicie chciałam, byś podała ciastka, a potem jeszcze odłożyła dzbanek. Nie bez powodu powiedziałam „odłóż jeszcze dzbanek”. Słowo „jeszcze” uspokoiło twoją podświadomość, która mogłaby już chcieć zacząć się bronićc czując, że się tobą wysługuję. A tak uznała, że to już koniec i o nic więcej cię nie poproszę. Może ci się to teraz wszystko wydawać banalne, bo ci o tym powiedziałam, a jednak i tak robiłaś, co chciałam.
Kimiko zamyśliła się, pozwalając słowom Keiko bałaganić w jej uporządkowanym umyśle. Zachichotała nerwowo.
– Faktycznie… I rzeczywiście też wszystko, co powiedziałaś wydaje się nie być niczym wielkim.
– Bo to nie jest nic wielkiego ani żadna tajemnica. – Przyjaciółka uśmiechnęła się, wachlując dłonią nad parującą herbatą w swojej filiżance. – Każdy może dziś się nauczyć wszystkiego o hipnozach, manipulacjach, perswazji. To są oczywistości, na które jednak ludzie nie zwracają i tak uwagi. Wiesz dobrze o tym, że autorytety potrafią wywierać na tobie wpływ, że jesteś poddawana manipulacji, oglądając reklamy, a jednak i tak zapominasz o tym, i idziesz po ten krem, który twoja ulubiona aktorka okrzykuje najlepszym kremem pod słońcem.
– Czyli w podobny sposób mam rozmawiać z klientem? Sugerować mu warunki i manipulować poprzez komplementy?
– Tak. Tylko pamiętaj, nie komplementuj go zbyt wcześnie. Dopiero wtedy, gdy zobaczysz, że jest podatny na twój wpływ i chcesz to utrzymać, pochwal go za coś. Kiedy będzie już z kolei w transie przez narkotyk, chwal go cały czas. Za wszystko, co tylko przyjdzie ci na język. I nie zapominaj, że bardzo ważne jest również ładne wysławianie się. Nie wolno ci przeklinać.
Kimiko znów zachichotała.
– Kiedy oni przeklinają – zauważyła.
– Owszem. Ale dlatego, że są takim brudasami, nie chcą drugiej brudaski. Wolą znaleźć sobie damę, z różnych powodów. Czasem jest to po to, by ona była jego hamulcem, a czasem dlatego, że chcą coś sobie lub kolegom udowodnić. Wysławiaj się więc jak dama. Pamiętaj, że nie jesteś zwykłą dziwką ze zwykłego burdelu. Nie pozwól mu tak o tobie myśleć.
– W porządku. Czyli jak mam na przykład mówić do faceta?
Nim odpowiedziała, Keiko ze swym nieschodzącym uśmiechem na twarzy podniosła się z wolna i usiadła tuż obok Kimiko. Nawiązała z nią trwały kontakt wzrokowy, wodząc po niej oczami, jak po obiekcie swych westchnień. Wówczas Kimiko wyobraziła sobie, iż w podobny sposób Keiko musi zachowywać się przy swoich klientach. Właśnie tak musiała zajmować się między innymi tym wojownikiem imieniem Crove. Pytanie, co mogło pójść nie tak, skoro wzrok miała niezwykle uwodzicielski? Czyżby dopadła ją swego rodzaju trema?
– Na przykład zamiast krótkiego „rozluźnij się”, powiedz: pozwól, że położę ci tu dłoń, mój panie, a poczujesz, jak wypełnia cię słodkie rozluźnienie. – W tym samym momencie Keiko ni stąd, ni zowąd przybliżyła swoją rękę do brzucha Kimiko, a następnie zsunęła nią w dół, do jej łona. Czyn ten wywołał u smoka ognia niekontrolowane parsknięcie równie zdenerwowanym co przedtem śmiechem, jak i zalała twarz rumieńcem. Keiko z kolei pozostała iście perfekcyjnie skupiona, głucha i ślepa na zażenowanie występujące u jej przyjaciółki. – Czy już czujesz? A może to napięcie, które również towarzyszy mi? – spytała na koniec głosem przepełnionym czułością, oraz zwieńczonym westchnięciem i nachyleniem się do Kimiko, jakby zaraz miała ją pocałować. Ta zaś siedziała przed nią niczym zahipnotyzowana, bo choć zdawała sobie sprawę, że to tylko takie pokazowe zagrywki pokroju wygłupów, niespotykany wcześniej czar Keiko i kusząca aura, która wokół niej dominowała, sprawiła, iż nie mogła drgnąć.
Dopiero po jakimś czasie i długim milczeniu, które zawisło między Japonkami, Kimiko wreszcie odzyskała nad sobą władzę, wracając do rzeczywistości. Parsknęła śmiechem, nie mogąc się znów powstrzymać.
– Jeśli się w takiej chwili rozśmiejesz, to całe przedstawienie diabli wezmą  – skrytykowała Keiko. – Zdania, które będziesz wypowiadać, nie muszą być logiczne, czy z sensem. Mają działać na wyobraźnie. Zwłaszcza wtedy, gdy już facet będzie w transie. On zobaczy i poczuje wszystko, co mu powiesz. Musisz mu więc powiedzieć, że właśnie w ciebie wchodzi, by faktycznie myślał, że to robi. W podobny sposób nakłaniasz go, by wypił herbatę.
– Na przykład jak?
– Na przykład powiedz, że poczuje się lepiej, kiedy skosztuje trochę herbaty. Przy Wiecznym może nie mów tego od razu, bo zacznie podejrzewać, że to jakaś trucizna. Sama wpierw się napij i zrób coś takiego. – Keiko sięgnęła po swoją filiżankę. Podmuchała, po czym wzięła mały łyk, przymykając oczy. – Mmm, trochę za słodka, ale wciąż pyszna. – Kimiko nie schodził uśmiech z twarzy. – W ten sposób wzbudzisz u księcia ciekawość, iż sam zechce spróbować własnej. Będziemy jeszcze nad tym dużo pracować. Nauczę cię wszystkiego, co wiem.
– Czy inne Mírén też mogę pytać o rady?
– Jasne, że tak. W końcu jesteśmy jak jedna rodzina.
Keiko objęła Kimiko, na co ta odpowiedziała oparciem głowy o jej ramię. Towarzyszyło jej śmieszne uczucie na myśl, że burdel stał się dla niej nowym domem, nie więzieniem, zaś dziewczyny w nim pracujące – siostrami. Co prawda nie wszystkie, bowiem była jedna, która od początku nie pałała  do Kimiko sympatią, zresztą z wzajemnością, i która teraz stała za drzwiami, uważnie podsłuchując rozmowę przyjaciółek w nadziei, iż pozna jakieś kolejne, nowe kąski ciekawostek, jakie może zdoła wykorzystać w przyszłości.




6 komentarzy:

  1. Pierwsza lekcja? Czego się spodziewać? Kompletnej kompromitacji, Sryris, czy może Kimiko odkrywającej w sobie smykałkę do gejszowania i skrytozabijania? XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewaj się kompletnej nudy xDD

      Usuń
    2. Głupiaś, jakiej nudy? Ładnie to siostrę okłamywać? XD
      A już miałam nadzieję, że syrenki dziś nie będzie, ale nie, musiałaś mnie pookurzać. xD
      Super, że Matka dowiedziała się o tożsamości Kimiko i zleciła jej speszyl zadanie!Teraz wszyscy wiedzą, że to nie pierwsza lepsza z ulicy, a Smok z Tego(!) Klasztoru! Ha, co ty na to, ruda małpo?!Kimi, pisz ładny list, nie marudź. Wszyscy na ciebie liczą! Ja to juz w ogóle. Książę ma wrócić z podróży po Japonii spragniony twego towarzystwa! XD
      Matko, jak Ty inteligentnie opisałaś sztuczki manipulacji. Chylę czoła.
      (nadal wiem, że Chase jest odporny na orgazm herbatkę i w chwili próby będzie to dla Kimi niespodzianka, ale oczywiście nasza wojowniczka zachowa się jak na skrytobójczynie przystało, zimna krew, blabla, nie pozwoli księciu odkryć prawdy).
      Biedna Fumi. Skur...czysyn. Zachciało mu się brutalnie seksić...
      Więcej na gg! XD
      Weny!
      Kocham Cię! :D <333333

      Usuń
    3. Bingbing Kimiko taka piękna! :D

      Usuń
    4. Dobrze, że Ci sie podoba, bo jej twarz długo tu powisi. xD
      Mam dla Ciebie złe wieści. W następnym rozdziale syrenka tez bedzie. ;x
      E tam, opisałam je beznadziejnie i obie dobrze o tym wiemy. xd I prooszę.... Nie bądź pewna swego. Kimi może poczuc sie obrażona, że nie wierzysz w jej umiejętności. xd

      Usuń
  2. Hej! :)
    Wreszcie przeczytałam wszystkie rozdziały i bez obaw mogę rzec, że bardzo podoba mi się ta tematyka bloga. Szczególnie, że dajesz różne ciekawostki o Chinach. Bohaterowie też zachowują się jak przystało na swoją rasę. Bardzo podoba mi się charakter Kimiko, który bardzo pasuje mi do jej kreskówkowej osobowości, oraz Chase. On ci wychodzi normalnie idealnie :D. Nie mam żadnych uwag. Uwielbiam każdy jego tekst, każde zachowanie, tak samo jego wojowników. Ciarki mnie normalnie aż przechodzą, gdy ma się gdzieś pojawić. Oby częściej występował, bo wprowadza fajne napięcie. I przede wszystkim oby występował częściej z Kimiko. Nie mogłam się oderwać od czytania ich scen w poprzednim rozdziale :).
    Fabuła jest ciekawa, nie rozwija się za szybko ani za wolno. Podoba mi się pomysł ze skrytobójczyniami, które zabijają swoich klientów przy użyciu wirusa, który stworzył sam Heylin. No to się książę zdziwi, jak mu pół armii i ludzi nagle wyparuje od jego złych mocy. Może ukróci swoje panowanie. Ciekawi mnie bardzo na co mu żona? I to tak szybko, gdyż zaledwie dwa lata minęły. Przy okazji dwa lata, a jednak zmiany ogromne i świetnie to opisujesz. Przeżywam razem z Kimiko to, co się stało. I pytanie: co z chłopakami? Gdzie Omi, Raimundo i Clay? Zastanawia mnie czy żyją... Obyś miała miłosierdzie dla ojca Kimiko. Ogólnie to fajnie, że ma Keiko swoją przyjaciółkę. Zawsze chciałam poczytać o relacjach tych dwóch. Szkoda, że w kreskówce tak mało o Keiko było ;/.
    Jak mówiłam podoba mi się pomysł z Domem Nocy, postać Matki i również Dyris. Chociaż Dyris jest tutaj antagonistką, jej czyny mało co szkodzą Kimiko :D. W poprzednim rozdziale chciała jej dopiec, wygadując jej tożsamość Matce przy Księciu a tu proszę, nie udało się. Może przyczyni się do czegoś nastepnego, podobnego, co tylko przybliży Kimiko i Chase'a bardziej do siebie?
    Rany, Kimiko dostała w ogóle wyzwanie, żeby Chase'a uwieźć. Trzymam kciuki! Mam nadzieję, że tematyka bloga to chamiko i cokolwiek by się nie stało, finał będzie chamikowy :D.
    Podoba mi się ta cała manipulacja i hipnoza. Liczę, że już za niedługo będe mogła poczytac o tym, jak Kimiko stosuje je przeciwko księciu. A może Cesarz będzie na nie całkowicie odporny i sam zacznie stosować je przeciwko Kimiko, która im sie z kolei nie oprze? Tak sobie przeczuwam, ze coś się takiego może wydarzyć, że Kimiko, tak jak sądziła Matka, że sprowadzi kłopoty, wypapla Chase'owi o wszystkim, czym się zamtuz zajmuje. W tym rozdziale współczuje Fumi. Przy okazji podoba mi się też pomysł z gwiazdą hanabi. Fajny totem powstał z tego Wu.
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty, stanowią wyłączną własność ich autorki - LayaliN. Jakiekolwiek kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie materiałów w celach innych niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
____
Obrazki zamieszczane w rozdziałach pochodzą z Internetu.

Obserwatorzy